Whiter shade of pale

Miała być jutro Łódź i „Apokalipsa”, ale nie będzie, bo gdzie z tymi oczami. Najpierw prywatne apokalipsy trzeba wygasić, rozplątać. Nienawidzę, gdy wszystko się wali.
Proszę mi powiedzieć, że jeszcze będzie przepięknie, bo oszaleję niebawem.

Przy okazji okazało się, że znowu pogorszył mi się wzrok.
Jedynym plusem, jaki można dostrzec w tylu minusach jest cesarskie cięcie, gdyby mi się zdarzyło potomstwo.
Dostałam piękne, czerwone okulary – optyk wyjątkowo przystojny, trzeba mu przyznać. No, w każdym razie taki mi się wydawał. Ale ileż on już widział takich romantycznie zamglonych spojrzeń krótkowidza…

Jechałam do okulisty przez miasto, w którym do niedawna mieszkali rodzice i w którym spędziłam całe szkolne życie. 12 lat. W przedpołudniowym słońcu wyglądało jak całkiem przyjemne miejsce. Bardzo spokojne.
Nazwy ulic wyleciały mi z pamięci, mylą mi się, jakbym chciała te okolice już na dobre zapomnieć.

Dzielnica, w której chodziłam do liceum, a później do mojego pierwszego radia, wygląda, jakby zatrzymała się w drugiej połowie lat 90. Te same sklepowe szyldy, tylko bardziej wyblakłe. Napis na murze nadal sławi lokalny klub sportowy, który kiedyś podobno zahaczył o pierwszą ligę. Ciągle ani jednej knajpy – pamiętam, że na wagary trzeba było chodzić do klasycznej pijalni piwa. Nie było gdzie się podziać po wyjściu ze szkoły.
Byłam tu kiedyś wczesnym wieczorem. Wszystko pozamykane, po horyzont ani jednego przechodnia.

Na przystanku przytykam nos do rozkładu jazdy. Następny autobus za pół godziny. Tu nie Kraków, czego się spodziewałaś? Proszę w kiosku o „Politykę”, ale nie ma. Z nudów czytam ogłoszenia na słupie – pożyczki bez sprawdzania w BIK-u, pożyczki na dowód, twój kandydat do Senatu, prawo jazdy ekspresowo, darmowe badania ciśnienia, studium kosmetyczne, pranie dywanów, kolorowy plakat zapraszający na otwarcie supermarketu, w roli głównej gwiazda z talent show.
Czuję się, jakbym stała w zatrzymanym kadrze. Stopklatka. Nic się nie rusza.
Nie mogę pozbyć się wrażenia, że niedawno przyszła tu straszna wichura i wywiała ludzi w moim wieku, wyjąwszy nieliczne młode matki. Jak w książkach, w których zły czarownik porywał z wiosek wszystkie dzieci. Wypatrzenie na ulicy 30-latka to nie lada sztuka.
Wyjechali. Jak ja.
Z alternatywnej wizji mojego życia (gdybym została) otrząsam się pośpiesznie, jak z listopadowej chlapy, zapachu gabinetu dentystycznego, z przykrych wspomnień pierwszego nieszczęśliwego zakochania.

Nie, nie kusi mnie, żeby tu Bursę cytować. Znam zresztą mniejsze miasteczka, którym udało się nie zgnuśnieć, nie zawisnąć w czasie. To natomiast nie zdążyło na swój pociąg.
Myślę jednak, że to prawdziwsza Polska niż moje miasto – ta dziwaczna wyspa blisko dolnej krawędzi mapy, niby leniwa, a bezsenna.

Na półce pełna wersja Cholonka czeka na lepsze czasy. No i nie mogłam się oprzeć

Advertisements

11 thoughts on “Whiter shade of pale

  1. Nowa wersja Cholonka!!!! Haaa! Znaczy – było na co czekać! Gdyby tak lepsze czasy się zdarzyły teraz niedługo i otwarłabyś tę książkę, to podziel się wrażeniami. Też mam odczucie, że w tej części o końcu wojny czegoś brakuje – to by pasowało do tego, co piszą na stonie wydawnictwa. No i ciekaw jestem tłumaczenia – tamto Leona Bielasa jest takie zawiesiste i charakterne, że aż trudno uwierzyć, że oryginał jest w innym języku. A coś mi się obiło o uszy albo moze sobie to wymyśliłem, że pani tłumacz zrezygnowała z tej buchającej śląskości – jak to jest tam?

    • to też jest tłumaczenie Bielasa, tylko – cokolwiek to oznacza – przejrzane. i ocenzurowane fragmenty zostały dotłumaczone.
      ale dla mnie to w tym gwary jest strasznie mało.

      • no może gwary nie, ale język jest soczysty. Na stronie Znaku jest niekonsekwencja: w opisie jest „Tłumaczenie: Emilia Bielicka”, po wejściu Leon Bielas.

    • ja Ci powiem, że poprzedniej wersji nie czytałam. widziałam spektakl, który jest caluśki zagrany po śląsku i obawiam się, że on będzie dość mocno rzutował na mój odbiór tej książki…
      ale zdjęcie familoka Janoscha wewnątrz okładki mnie zachwyciło – ja w takim samym domu pierwsze lata życia spędziłam 🙂 byłam tam niedawno, jeszcze stoi…

  2. Pewnie, że będzie. Ileż to razy się wydawało, że już nigdy, i już zawsze, i grób i mogiła przecież.

    Oraz, będę wypatrywać krótko obciętej blondynki w okularach, bo zdaje się że weekend pod Wawelem, a Wy tam się wszyscy znacie podobno ;)))

    pozdrawiam ciepło.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s