W noc i w godzinę szarą

Śniło mi się, że dwaj najważniejsi mężczyźni w moim życiu byli tą samą osobą.
Nie są do siebie ani trochę podobni. Obaj są wysocy, mają tak samo płowe włosy i to wszystko. No, gdyby się uczepić, obaj mają dość wyraźne nosy. Jeden bardzo szczupły, drugi barczysty. Jeden zawsze modnie wystrzyżony, drugi nosi artystyczny nieład w wielkiej obfitości. Jeden ma zielone oczy w niesamowitym odcieniu, jakby kocie, drugi łagodnie błękitne, ale złudna ta łagodność. Różni ich wiek, obwód ramienia, zawód, styl życia, kondycja, zamiłowania po godzinach, fetysze, poczucie humoru, osobowość (jeden rozedrgany, drugi ma psyche jak skała).
Zastanawiałam się przez sen, jak to możliwe, że facet tak się zmienił. Po przebudzeniu z ulgą uświadomiłam sobie, że ci panowie noszą jednak inne imiona.
Ale jest w tym gdzieś jakaś drobna prawda – w tym, że obaj na swój sposób są jednym.
Mną, na różnych etapach mojego życia.

Nawet dobrze, że oczy spuchnięte. Łatwiej emocje ukryć.
Zamykam teatrzyk na dni parę, bo nad moim również płowym łbem kłębią się chmury bardzo czarne, a w tym, co dzieje się wokół mnie i we mnie, pisanie nie pomaga. Odciąga tylko uwagę i pozwala poczuć, że coś robię, gdy tak naprawdę nie robię nic.
Wrócę, jak wrócę.

Reklamy

6 thoughts on “W noc i w godzinę szarą

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s