Beautiful dangerous

Ktoś zagląda mi w dekolt, a nie powinien.
Dotknięta pod stołem nie odsuwam nogi, choć powinnam.
Pozwalam sprawom się dziać, ale bez emocji. Te zmiotą mnie z nóg parę godzin później, znowu.

Ku swojemu ogromnemu zdumieniu z łatwością wytrzymuję cały dzień na wysokich obcasach i nawet próbuję biegać w nich po mieście, po kocich łbach na Siennej, jak to ja. Bo przecież nie umiem sunąć z gracją. Mój kumpel kiedyś refleksyjnie stwierdził, że ja nie chodzę, ja zapierdalam.
Silna tymi obcasami, grzywką opadającą na podmalowane oko, rozwianymi połami płaszcza ciasno związanego w talii idę, jakby ulica należała do mnie.
(No dobra, w pewnym sensie należy, podatki tu płacę).
Idę, wchodzę w znaną bramę, biorę głęboki oddech. Księżyc w pełni łypie sponad dachów.

Patrzę, jak przesuwa dłonią po włosach, po rafaelickich lokach, których od lat mu zazdroszczę. Miewałam je na wyciągnięcie ręki i walczyłam ze sobą, żeby nie dotknąć. Piękne.
Patrzę, jak w zamyśleniu gładzi się po zarośniętym policzku. Słucha kogoś w milczeniu, unosząc tylko jedną brew – prawą, ja też zawsze prawą. Odzywa się z nagła głębokim, schrypniętym głosem.
Patrzę, słucham i cóż mnie obchodzi, że nie jest szczególnie wysoki, że może Bozia mu nie dała ciała jak z renesansowej rzeźby ani urody modela, rysy ma nieco asymetryczne (jak ja) i właściwie to ja nie wiem, czemu tak mi się podoba, zresztą podobno zakochana jestem.
Cóż mnie obchodzi, że żonaty.
Zwykle w takich sytuacjach skrupuły szarpią mi hamulec, słyszę z tyłu głowy „stara, wyłącz ten maślany wzrok natychmiast”, ale w tym przypadku jest inaczej. W sposobnych okolicznościach stanęłabym na rzęsach, żeby go uwieść.
Dlatego mam nadzieję, że to jedna z tych fascynacji, które nigdy nie wyjdą poza dozwolone granice. Był czas, gdy marzyłam, żeby zostać z nim sama. Zdążyłam jednak zauważyć, że moje marzenia zwykle się spełniają, choć w pokrętny sposób i od tamtej pory o takich smakach marzę oszczędnie.
Bo jeśli czegoś bardzo chcę, to potrafię znaleźć sposób, żeby to sobie wziąć.

Dla otrzeźwienia właśnie z całą mocą pieprznęłam kolanem – tym gorszym, niestety – w stolik, który od sześciu lat tkwi w tym samym miejscu, ale jakoś mnie dziś zaskoczył.
Idę po pączka, dość tego. Muszę napić się kawy, zrobić pranie, odkurzyć, popracować. Ale dobrze wiem, że aż do poniedziałkowego budzika będę o tym myślała.

Reklamy

One thought on “Beautiful dangerous

  1. 🙂 … gdyby wszystko dało się racjonalnie wytłumaczyć i zamknąć w ramy logiki… życie byłoby nudne i gdzie w nim znalazło by się miejsce na zakazany owoc?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s