Tak dziwnie patrzy mój pies

Stoję o świcie na przystanku z ludźmi zamieszkującymi sąsiedni blok i słyszę, jak utyskują:
– Widziała pani, a ten dom na końcu ulicy, co do niego dojazdu nie ma (to mój – przyp. aut.) odmalowali (na majtkowy róż – przyp. aut.).
– A ten nasz już taki brudny. Pewnie tam mieszka jakiś ważniak, to sobie załatwił.
Oczywiście.

Wkurza mnie niezmiernie w narodzie naszym wiara w ‚załatwienie’. Pokutujące przekonanie, że jak nie ma się wujka w zarządzie, kochanka w telewizji i siostry w ZUS-ie, to niczego się nie osiągnie, nic się nie da zrobić, najlepiej usiąść, założyć rączki i patrzeć zawistnie na tych, co mają lepiej (dzięki wujkowi/kochankowi/siostrze, niepotrzebne skreślić). A nie przyjdzie do główki zasromanej, że mają lepiej, bo sami się o to postarali. Wydeptali to sobie, wymęczyli.

Nienawidzę różowego. Nie mam żadnych ubrań różowych. I teraz mam różową chałupę.

Byłam na Barbelo, o psach i dzieciach – i…
Kurcze, no, trochę mi się momentami rozmywało.
Ale były i momenty mocne.
Bardzo podobało mi się zamienianie ról. Męskie role nie są trwale przypisane do aktorów, oni pojawiają się w kolejnych scenach na zmianę jako synek, ojciec, kochanek, znowu synek… wszyscy jacyś krzywi, trochę odpychający. Za to dzięki temu, że się zamieniają, ich słowa nabierają dziwnej wieloznaczności.
Zrobiło mi się nieprzyjemnie, gdy chłopiec (?) opowiadał, że czasami zabiera sukę do lasu, przywiązuje ją do drzewa i odchodzi, chowa się gdzieś. Wraca dopiero, gdy suka piszczy.
Wtedy wie, że ona go kocha.
Dreszcz mnie obleciał.
No chyba, że to tylko moje kiepskie doświadczenia z mężczyznami wykrzywiły odbiór…

Siedząc w foyer i gapiąc się na wchodzących widzów, doszłam do smutnego wniosku, że jeśli miłośniczka teatru szuka narzeczonego, powinna błyskiem zmienić zamiłowania.
Babiniec, że matkobosko. Próbowałam policzyć znanych mi facetów zainteresowanych teatrem i długo nie liczyłam.
1.
A i to w dużej mierze dlatego, że dziedzicznie obciążony.
Może sobie lepiej kupię karnet na rugby?

Reklamy

8 thoughts on “Tak dziwnie patrzy mój pies

  1. hm gdybym szukał partnerki pod kątem wspólnoty zainteresowań, to na pewno nie byłbym teraz z moją żoną (i może szkoda), za to albo związałbym się z którąś z innych pretendentek, które mimo wybornego kumania jednej czy drugiej czaczy jakoś nie spasowały*, albo szukałbym nadal połączenia czaczy i spasowania. czyli Twoja hard road, bardzo Cię szanuję za to, że takie masz podejście.
    * lub ja nie spasowałem – i z perspektywy czasu jestem bardzo z tego powodu rad.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s