Toy soldiers

Mój jakże ulubiony agent Tomasz znowu w akcji.
Jak ja nie znoszę małostkowych facetów. Nie cierpię, gdy ego przesłania klasę i umiejętność przyjęcia pewnych prawd czy gorzkich komentarzy na klatę – nawet, gdy trudno się z nimi zgodzić.
Jeżeli człowiek idzie na świecznik, marzą mu się bankiety, flesze i wywiady, a tym bardziej jeżeli skusiło go stanowisko, na którym zatrudnia nikt inny, jak społeczeństwo – to powinien chyba jednak dopuszczać do siebie myśl, że komuś może się nie spodobać, że ktoś go surowo oceni.
Żeby od razu do sądu biegać w histerii? Litości.

Inna rzecz, że lata upłyną, zanim rzeczony – jeśli w ogóle – stanie się choć w połowie takim autorytetem, jakim dla wielu jest kobieta, którą pozwał.

Mam niezbite wrażenie, że na świecie coraz więcej jest mężczyzn, których w pionie trzyma nie kręgosłup moralny, ale rozdęta miłość własna.
No chyba, że to ja jestem coraz bardziej cięta…

Poza tym – mokro, mgliście i zakorkowanie. Znowu mamy najbardziej morowe powietrze w kraju (ot i proste wyjaśnienie mitycznego krakowskiego spleenu, tu są wszystkie normy przekroczone, a lokalsi łażą lekko podtruci). Do skrzynki spływają mi na nowo skróty wątków z listy dyskusyjnej o sportach zimowych. Co najgorsza, przeprosiłam się z piżamą.
Zimę przyjmę z godnością, tylko jesień już mi się dłuży. W desperacji rozważam przedłużenie rzęs.

Reklamy

12 thoughts on “Toy soldiers

  1. Tego pseudo-faceta również nie znoszę. Mierzi mnie strasznie, że on może robić tam w stolicy także coś dla mnie, jako społecznego elementu. Jakbym tylko mogła, to wsadziłabym mu najostrzejsze rzeczy tam, gdzie słońce nie dochodzi.

    Roleta zasłonięta, więc tylko uszy mi mówią, a w zasadzie to mrucza wprost do głowy, że deszcz, że pada, że samochody robią takie głośne ‚szuuuuuuuuuuuu’ mknąc ulicą obok.

    I zazdroszczę, że jesteś w Krakowie. Dzisiaj na moim emocjonalnym rollercosterze zjeżdżam w dół i to ostro. Mam ochotę na kawiarnię (gdzie można palić, koniecznie!), nos przy suchej stronie szyby, a w powietrzu może brzmieć ‚Bracka’. Wiem, lekko tandetnie, ale dzisiaj mi to wcale nie przeszkadza.

    • ja natomiast, zgodnie ze znaną zasadą, często zazdroszczę tym, których tu nie ma 🙂 ale to też dlatego, że życie kawiarniane muszę zwykle odkładać na weekendy.

    • mnie kusi wizja kilkutygodniowej dyspensy od malowania rzęs. o tej porze roku każde zaoszczędzone 30 sekund, które można przeznaczyć na sen, jest na wagę złota 🙂

  2. uh, no grejt, a ja żyłam w błogiej nieświadomości i nie miałam pojęcia, że pan ów dostał się do sejmu, DZIĘKI, WIESZ? 😀 naprawdę, im dalej w las, tym więcej rzeczy mnie zaskakuje i tym mniej rozumiem, kto na boga na niego głosował?

  3. a ja szczesliwa i niedoinformowana na obczyznie mojej ukochanej, boszszsz jak cudnie jest wylezc na plaze rano, powdychac wschod slonca, posluchac fal i nie czytac gazet, nie sluchac radia, nie miec tv, tak, siedze wgrajdolku i ten grajdolek uwielbiam 🙂 no a ze jesien to jesien, na surf zakladam buty i rekawiczki piankowe, mysle powoli o zakupie kaptura…zdecydowanie jesien 😀

    • kłopot ze mną polega na tym, że niedoinformowanie nie byłoby dla mnie szczęściem. tak już mam, że muszę słuchać radia i przeglądać niusy. co prawda na wakacje laptopa nigdy nie zabieram, ale podczytuję nagłówki gazet wystawionych przed kioskami 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s