Rock the boat

Wczoraj poszłam po pastę do zębów i OCZYWIŚCIE zalazłam do księgarni, i OCZYWIŚCIE wytaszczyłam kolejne kilogramy makulatury. W Paryżu będę zlizywać tynk z hotelowych ścian, bo na więcej nie będzie mnie stać.
Wypatrzyłam Bliznę i wieczorem w wannie – bohater pewnie by się cieszył, że jego biografia czytywana jest przez gołe kobiety – w napięciu przerobiłam blisko połowę. Czyta się szybko, bo język nieskomplikowany, trochę topornie przetłumaczone, ale mniejsza.
Frontmani.
Mogłabym się doktoryzować w tej dziedzinie.

Czasy niemego zachwytu już szczęśliwie minęły, podobnie jak epoka wiary w to, że nawróci się jednego z drugim rokendrolera na jedynie słuszną drogę, a lśniąca gitara uwieszona na lędźwiach takiego nagle przestanie działać na blond siksy jak kocimiętka. Trzeba mieć twardą dupę i równie twarde serce.
I polubić siebie w roli drugoplanowej.
Mnie i tak trafiła się wersja light, bez kłopotów z substancjami psychoaktywnymi, nieprzesadnie rozpieszczona i dość ogarnięta życiowo (chyba nawet bardziej niż ja). Od człowieka z biografii Kiedisa wiałabym, gdzie pieprz rośnie. Boję się ludzi ze skłonnościami do autodestrukcji.

Na drugą nóżkę czytam wywiad-rzekę Artura Andrusa z Marią Czubaszek. Nie otwierajcie tej książki przy jedzeniu; omal nie sprowadziłam na siebie nieszczęścia, gdy między jednym a drugim kęsem kolacji zobaczyłam „Zająca w kącie wstydu” (rysunek Wojciecha Karolaka – oni się tym sposobem komunikują) i spłynęłam z krzesła.
Muszę taki kąt wstydu wprowadzić, ostatnio trochę mam nerwy w temacie pana i władcy.
Zresztą przyśnił mi się dzisiaj. Byliśmy na wycieczce. W Łodzi. Po której, Bóg raczy wiedzieć czemu, paradowałam na bosaka, a lowelas odpalał jednego papierosa od drugiego. Fajna wycieczka.

Reklamy

4 thoughts on “Rock the boat

  1. o, z tych dwojga do czytania wybieram Czubaszek, z całym szacunkiem dla Kiedisa i autora, choć kąpielowa wizja usiłowała uwieść myśli w stronę pierwszego akapitu.

    • polecam. bardzo lekka lektura, ale lekka gustownie, bo to rozmowa dwojga błyskotliwych i wrażliwych ludzi. a zając w kącie wstydu… no, nadal mi trudno się nie śmiać 🙂

  2. Czubaszek bym nie wybrała. Ostatnio zaczęła działać mi na nerwy, chociaż sama nie wiem czemu i jak się to mogło stać. Przecież Czubaszek to Czubaszek, politycznie poprawnie jest być za!

    Do Łodzi zapraszam również na jawie. Z estetyką w tym przypadku jest skromnie, ale jakby trzeba było oderwać się od rzeczywistości i po prostu pomelinować, to miejsce jest idealne. Zaręczam! I zapraszam. Ponownie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s