It’s a bittersweet symphony, this life

Jak to dobrze, że sen pomaga na wszystko. Na ból brzucha i głowy, na przeraźliwe rozczarowanie zachowaniem kogoś bliskiego, które sprawiło, że dostałam napadu aspołeczności, na jakąś niezdecydowaną tę jesień, już wolałabym śnieg… I na tęsknoty zawsze pojawiające się o tej porze roku.
Szkoda gadać. Lepiej spać – albo kulić się na sofie z Kosiarzem, z kuflem grzanego piwa z pomarańczami i imbirem palącym w i tak ściśnięte gardło.

Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. W piątek biegłam z biura na Kazimierz cała rozradowana wizją pięknego wieczoru. Wracałam do domu z uczuciem, jakbym zjadła coś bardzo gorzkiego. Do tej pory nie minął ten kac. Bo też od dawna nie było mi tak przykro.
A może czas przywyknąć, że coraz bardziej odstaję.
Nie mam nic przeciwko temu, lubię robić swoje, tylko jeszcze nie nabyłam odporności na nutę pobłażania w czyimś głosie.

Reklamy

5 thoughts on “It’s a bittersweet symphony, this life

  1. śnieg, fuj, proszę odszczekać.

    napady aspołeczności to jakiś wirus przenoszony tej jesieni drogą kropelkową. mam nadzieję, że zmiany nie są odwracalne i przejdzie, bo nie wiem, czy w Krk też, ale tu wokół wtórny autyzm ma się świetnie. ja już się zaraziłam.

    • mnie śnieg kojarzy się z samymi przyjemnymi rzeczami – weekendowymi wyjazdami, grzanym winem, kupowaniem prezentów, wirującymi płatkami, nartami, narciarzami…
      co prawda jest też odpowiedzialny za to, że lewą nogę mam ciągle szczuplejszą od prawej, ale już sobie to wybaczyliśmy. no i zima jest bliżej wiosny 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s