Brothers in arms

Droga redakcjo, czy to, że śnił mi się brat pana i władcy w okolicznościach raczej dla dorosłych, powinno skłonić mnie do pilnego udania się na kozetkę?
Obaj są wyględni i bardzo do siebie podobni, ale nie aż tak, żebym mogła ich pomylić.
Śniło mi się, że ów brat uczył mnie wuefu (!), co już zupełnie nie wiem skąd się wzięło, najwyraźniej sen przeznaczony dla jakiejś nastolatki śpiącej słodko wśród plakatów idoli trafił przez pomyłkę do mnie. Nie muszę pewnie dodawać, że brat w rzeczywistości pracuje w branży zgoła innej niż oświata, trzymając się z dala od etatów.
I w ogóle to dlaczego ten bezczelny typ mnie obmacywał, zaglądał w oczy i ciągnął za włosy?
I dlaczego to mi się podobało?

Perwersji nigdy dość, nieprawdaż.
Ona tak ładnie ubarwia życie.

Wczoraj minęłaby kolejna rocznica mojego pierwszego poważnego związku (pierwszego i ostatniego, zaśmiałby się ktoś złośliwy). Pierwszy buziak w Zaduszki, gdzieś na Salwatorze, po drodze na Kopiec. Dużo spacerowaliśmy, bo jako studenci – ja świeżo upieczona, on chwilę starszy – nie mieliśmy kasy na przesiadywanie po knajpach. Bardzo wtedy byłam nieśmiała, z wrażenia cała sztywniałam. Nieśmiałości starczyło mi jednak na ten jeden wieczór, bo już następnego udaliśmy się do parku Jordana, gdzie było cholernie zimno, ale…
Cóż. Przechodziłam przez park parę lat później i znów na wszelki wypadek się zarumieniłam.

Włosie wystrzyżone na krótko, brwi wywoskowane (odrobina bólu jest przecież zdrowa), rzęsy zgodnie z groźbą przedłużyłam i teraz spoglądam na świat zdumionym spojrzeniem kota. Wylaszczam się i rozpieszczam. Odwracam uwagę od jesiennej smuty, od mgieł, w których nikną miejskie wieże i kominy.
I tylko nie wiem, dlaczego przy tym słucham Orphans Toma Waitsa. Lepszą ścieżkę dźwiękową na listopad trudno sobie wyobrazić, chrypi mi do ucha cudownie, ale humoru – jak to Waits – nie poprawia.
A w gruncie rzeczy trzeba mi jakiegoś ciężkiego bluesidła, gęstego jak smoła i snującego się powoli, doprawionego kieliszkiem bardzo wytrawnego wina.

(W sobotę o 13 na Targach Książki będzie Błażej Peszek. Jestem zrozpaczona, bo za chińskiego boga nie dam rady, ale państwa uwadze polecam).

Reklamy

5 thoughts on “Brothers in arms

  1. Mgła też w Warszawie, prawie jak na Plantach u Wyspiańskiego.

    Sny, no cóż. To tylko wyładowania elektryczne w przypadkowych miejscach, którym mózg na siłę nadaje znaczenie, tako rzecze podręcznik, hm? ;))

  2. Jestem zwolenniczką interpretowania snów na odwrót. Ale w tym przypadku to chyba byłaby jeszcze większa perwersja 🙂

    • fajne są. bałam się, że będę wyglądać jak Kolombina, ale efekt całkiem naturalny. no i nie trzeba rankiem się pacykować.
      nie zrobiłabym tego pewnie, gdyby nie urocza kosmetyczka na mojej dzielni, która mnie skusiła 50-procentową zniżką 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s