Pył zawieszony

Poziom mojej aspołeczności przekracza dopuszczalne normy, a sama już też wszystkiego nie mogę, to niezdrowe. Wybór chwilowo nieciekawy – brnięcie w samotność lub zmuszanie się do obcowania z ludźmi, z którymi niekoniecznie chciałabym spędzać czas. Jestem bardzo zmęczona działalnością moich współtowarzyszy na tym łez padole, zwłaszcza że działalność ta już przyprawiła mnie o wrzody żołądka, a spodziewam się dalszych kłopotów. Uwielbiam budzić się o czwartej rano i poważnie rozważać skok do pierwszego nadjeżdżającego pociągu (nie pod – jako osoba dwukrotnie cudem ocalona nigdy nie miałam i nie mam apetytu na rozstanie z życiem, choć przyznaję, że ostatnio działa mi ono na nerwy).
I wiać byle dalej, zmienić numer telefonu, nic nikomu nie powiedzieć.

Sama też trochę napsułam.
No i głupio to wszystko urządzone, że im bardziej nam na czymś zależy, tym łatwiej to wyślizguje się z rąk. Im spokojniej, tym większa szansa, że jutro w miejscu uporządkowanej codzienności zastaniemy ogromny pierdolnik.

Próbowałam dziś przypomnieć sobie ubiegły listopad i… nie udało mi się. Nie pamiętam z tego miesiąca nic – poza tym, że trzy dni spędziłam we Florencji. Całą resztę udało mi się wyrzucić z pamięci (a właściwie to pamięć chyba sama się sformatowała, taki odruch ratunkowy). To był bardzo, bardzo ciemny czas. Bagno wessało każdą sferę mojego życia. I nawet gdy zaglądam w swoje tutejsze notatki, niewiele sobie przypominam, bowiem stać mnie było tylko na opisywanie skromnych okruchów. Wybierałam z rzeczywistości to, co było dla mnie znośne. Tak, to się nazywa autokreacja. Nie, nie uważam, żeby było to złe, ale w końcu jestem dyplomowanym propagandzistą.
Żyłam od-do. Na nowo nabrałam powietrza dopiero w marcu.
Wielkie nieba, jak ja bym nie chciała powtórki z rozrywki.

Podejrzewam, że trzeba mi nowych butów – najlepiej absurdalnie niepraktycznych szpilek – i mam nadzieję, że w Paryżu dużo miłych sklepów z nimi na mnie czeka. I niech się dzieje, co chce.

Reklamy

3 thoughts on “Pył zawieszony

    • tylko że ja nie miewam na tyle cierpliwości, żeby siedzieć pod kocem cały miesiąc 🙂 po 24 godzinach wcielam zwykle w życie politykę ‚zero tolerancji’ i zaczynam walczyć z dołem wszelkimi dostępnymi metodami. czasami się udaje, czasami nie, jeśli przyczyny są poważne, ale nie umiem i nie lubię poddawać się takim nastrojom bez walki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s