And they stand in the dark for an hour, like a necking couple

Dodatkowy dzień wolnego mogłam wykorzystać na gapienie się za okno i marudzenie na jesień, ale nie.
Wstałam świtem, w łazience przeżyłam załamanie nerwowe na samą myśl o zdjęciu piżamy i puchatego szlafroka, wypiłam niemal wrzącą kawę, omotałam się szalikiem po czubek nosa, włożyłam słuchawki i w drogę.

Nos sinieje z zimna. Wciskam ręce w kieszenie. W lesie prawie gubię ścieżkę, przysypaną liśćmi tak, że nie sposób jej zobaczyć. Idę zatem na pamięć, tłumacząc sobie, że tu nie ma gdzie się zgubić, w ciągu godziny i tak dojdę do najbliższej drogi.
Coś szeleści w gałęziach. Podnoszę głowę i widzę zawadiackie pędzelki wiewiórczych uszu. Oczka jak paciorki obserwują mnie, aż skręcę i zniknę za pagórkiem.

Na dzień dobry rzuca mi spod długich rzęs spojrzenie, w którym znów się zakochuję. Ostrożnie muska wargami dłoń.
– Piękny jesteś – mówię.
– Piękny – potwierdza stojąca obok mnie kobieta. – Ale fochy dziś strzela od rana.
Jakby na potwierdzenie, urodziwy prycha z wyraźną odrazą odkrywszy, że mam puste kieszenie i nie przyniosłam mu marchewki.

Equus, Godslave. Tonight we ride against them all…

Brakowało mi tego.
Jutro po tym nieudacznym anglezowaniu – parę lat przerwy miałam, więc mój tyłek opadał na siodło z donośnym klapnięciem – będzie mnie wszystko bolało. Wszystko od bioder w dół. Żeby założyć nogę na nogę, będę musiała wezwać kolegów do pomocy.
Najbardziej lubię zamknąć na chwilkę oczy, gdy koń idzie, czuć na łydkach jego ciepły brzuch i bujać się delikatnie razem z nim. To niebywale relaksujące. Wszystkie masaże, czekoladowe okłady, arbuzowe peelingi i kąpiele w pianie nie mogą się równać. Pod warunkiem, rzecz jasna, że zepchnie się w tył głowy swoje zmarznięcie, stres, frustracje; że zluzuje się zesztywniałe mięśnie i obdarzy zaufaniem to cudowne zwierzę. Nie ma zresztą innego wyjścia – trzeba odpuścić.
A później już tylko czysta radość i wielkie zmęczenie, gdy wyplątuje się nogi ze strzemion, zeskakuje na ziemię.
Cudowne zwierzę szturcha pyskiem, dajesz tę marchewkę czy nie?

Only I can ride him.
His neck comes out of my body.

Z rozpędu zapisałam się na parę kolejnych jazd. Nie wiem, jak to zrobię, jak pogodzę z czymkolwiek innym, bo oznacza to sobotnio-niedzielne wyjazdy z Krakowa o absurdalnie wczesnej porze. Moje życie towarzyskie umrze już całkowicie. Moje życie towarzyskie będzie miało przydługą grzywkę i roztaczało subtelny zapach obornika.
No cóż. Trudno. Chyba warto, bo wracałam jak uskrzydlona, roześmiana, nabuzowana.

You have never galloped. Too bad.

W górach już naśnieżają stoki, więc nagle – idąc z prądem mojej nieuleczalnej słabości do trekkingowych wynalazków, plecaków z gwizdkiem, majtek świecących w ciemnościach i samoogrzewających się skarpetek – zapragnęłam nowych, zimowych Hanwagów, które mają drobinki szkła w podeszwie, dzięki czemu się nie ślizgają. Na randkę się nie nadają, chyba że na szczycie Mogielicy w lutym, ale oczywiście wydają mi się niebywale potrzebne.
(Ojtam ojtam. Bywałam w takich butach na randkach, towarzystwo przychodziło zresztą w spodniach narciarskich, razem wyglądaliśmy jak Pat i Pataszon, ale przynajmniej ciepło było. Tęsknię za tym jak diabli. Chyba tak już zawsze będzie).

Advertisements

2 thoughts on “And they stand in the dark for an hour, like a necking couple

  1. Jaka zima, jak Mogielica w lutym ? Jeszcze się sezon nie skończył na pedały ! Mam nadzieję na pogodę i zdobycie Mogielicy jeszcze w ten weekend 😉 Chociaż już tydzień temu obiecywałem sobie „to ostatni raz w góry na rowerze w tym roku…”/

    • no patrz… ja jestem intensywnie namawiana na rower górski i już coraz mniejszą resztką sił się opieram. powstrzymuje mnie wizja siebie pędzącej z górki na pazurki i lądującej twarzą w krzaczorach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s