What a swell party this is

Obawiam się, że nieźle bym się odnalazła w roli kobiety luksusowej. Na śniadanko były trufle.
Ściślej rzecz ujmując – krem truflowy na grzankach z brie.
Ubóstwiam. Serce pęka, gdy niosę do kasy maleńki słoiczek, a pani mówi: ‚dwadzieścia pięć złotych’, ale czasami warto. Babcia zresztą twierdziła, że nie wolno oszczędzać na jedzeniu.
Jesienne weekendy mają ten niezaprzeczalny plus, że można leżeć na kanapie, obżerać się do nieprzytomności, kiwać leniwie nóżką przy Julii i odrywać się od Klubu koneserów zbrodni (uwielbiam takie historie, w przyszłym życiu chcę zostać profilerem – mój znajomy reporter kiedyś jednego poznał i twierdził, że to najdziwniejszy człowiek, z jakim w życiu miał do czynienia) tylko po to, by podejść do lodówki po jeszcze więcej jedzenia. I to jest wspaniałe.
Mniej wspaniale będzie płakać na bieżni. Ale to dopiero od jutra, dziś jeszcze mogę grzeszyć.
Zaraz. Chyba mam gdzieś jeszcze butelkę czerwonego wina, a ono przecież świetnie działa na trawienie.
Na wszelki wypadek, celem odwrócenia uwagi widzów od mych puchnących kształtów, sprawiłam sobie dwunastocentymetrowe kolczyki.

W horoskopie napisali mi, że powinnam uważać na zwichnięcia oraz złamania, w związku z czym od razu zachciało mi się jechać na narty. Dziwne. Przez tyle lat żyłam bez nich szczęśliwie, później gaduła wciągnął mnie do tej sekty (zresztą gdy spotykał kogoś, kto nie umiał lub nie lubił, to patrzył na niego współczująco swymi ogromnymi oczami, zupełnie jakby ten ktoś przyznał się do wstydliwej i przewlekłej choroby) i tak już zostało.
Spokojnie, dziewczyno, spokojnie. Zjedz coś. Napij się wina. Jutro pomyślimy.
Jutro. Pamiętam, że w latach 80. był w telewizji taki program – „Jutro poniedziałek”. Jak można było ludzi tak perfidnie dołować?…

Reklamy

4 thoughts on “What a swell party this is

  1. Mhm, była u mnie na studiach taka specjalizacja jak psychologia sądowa, ale człowiek był młody i głupi, i myślał sobie że w biznesie jest fajniej niż w policji, bo się więcej zarabia (tu miejsce na facepalm)

    A jakieś trzy-cztery lata temu było w PL tylko kilku takich, trzeba było wejść w niszę, to nie. Eh.

    • tak tak, ja z tej samej przyczyny porzuciłam wyuczony zawód na siedem zbyt długich lat 🙂 nadal nie mogłabym przerzucić się całkowicie, bo nie utrzymałabym się z pisania, ale jakoś wtedy człowiek zupełnie nie brał pod uwagę kryteriów typu satysfakcja czy spełnienie.

      swoją drogą, tata – który przez pewien czas pracował w policji – uczył mnie czytać na swoich kryminałach Chandlera i Hammetta, może stąd to moje zamiłowanie do zatrważających historii. a miał też na półce „Medycynę sądową”, ale gdy ją dopadłam i zaczęłam z ciekawością przeglądać (były obrazki), została bardzo skutecznie ukryta.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s