Love will keep us together

Oczywiście, że chwilowo kocham cały świat, choć obudziłam się dziś za kwadrans piąta, a chwilę później już jadłam swój poranny żytni chlebek. Gdy wyszłam z domu, jeszcze świecił księżyc, w słuchawkach przygrywała jedna z ulubionych piosenek i miałam wrażenie, że za chwilę się rozpłaczę. Z uciechy – takiej, która zatyka jak mocny podmuch wiatru prosto w twarz.

Niemniej rzeczywistość po swojemu kąsa w tyłek – i nie jest to w żaden sposób przyjemne ani podniecające.
Przedświątecznych wizyt na poczcie nie polecam. Godzina wyjęta z życiorysu. Cała kolejka się pokłóciła, a długa to była kolejka. Jakaś baba, sięgająca mi zresztą do łokcia, na cały głos pomstowała, że to oburzające, nienormalne i nieprofesjonalne, by do wszystkich okienek stało się w jednym ogonku (pani se do Anglii pojedzie, pani se zobaczy wyspiarski rażący nieprofesjonalizm). Stała i krzyczała, jakby to miało cokolwiek przyśpieszyć – poza tętnem towarzyszy niedoli.
To jest coś, na czym mój mały rozumek niestety się potyka. Nie pojmuje, nie ogarnia, nie próbuje nawet.
Nie cierpię pieniactwa. Nie wiem, czego takim ludziom brakuje w życiu – powodzenia, seksu, kogoś, kto im powie ‚wyluzuj’, setki wódki czasem – że muszą drzeć japę o byle głupotę, jakby losy świata zależały od osiągniętej przez nich liczby decybeli i poziomu spiętrzenia epitetów. Może akurat palenie rzucają, nie wiem. Albo mają PMS. Albo problemy z erekcją.
Wetknęłam słuchawki w uszy i udawałam, że wcale nie stoję na cholernej osiedlowej poczcie, tylko w kolejce do plażowego baru na Curacao. Pomogłoby, gdybym nie była okutana jak syberyjska babuszka.
Ale za to wystałam sobie przepiękne kolczyki.
Niezbyt lubię przedświęta. Właśnie przez poziom stresu w narodzie. Oddycham głębiej dopiero w drodze na wieś, gdy już wiem, że przez kilka najbliższych dni nikt nie będzie mnie szturchał, popychał, tłoczył się i awanturował, a to wszystko w rytm ścieżki dźwiękowej zachęcającej do oddawania serc. Że napijemy się wina, posiedzimy przy ogniu, pogadamy, poczytamy.

Wspomniana miłość do świata troszkę mi osłabła, gdy przeczytałam, że szkieletora jednak na razie budować nie będą, albowiem sąd uchylił zezwolenie. Witamy w Krakowie.
Swoją drogą do tej pory nie udało mi się pojąć, dlaczego w tę aferę od początku zaangażowani są gardłujący ekolodzy. Nie jestem zresztą fanką tego rodzaju działań, ba – uważam je za społecznie szkodliwe. Podejrzewam, że za częścią z nich stoi pospolite pragnienie narobienia fermentu, dzięki któremu zobaczy się swoje nazwisko w paru gazetach. Nieważne, że w środku miasta straszy pordzewiała paskuda. Ważne, że można się buntować przeciwko wyimaginowanemu establishmentowi.

Tyle refleksji na dziś. Dziękuję za uwagę i wracam do spoglądania za okno z tęsknym uśmiechem.
Zapomniałam – nabawiłam się obsesji na punkcie tego numeru. Ma dziewczę trochę krzepy w płucach. Koncert jest w piątek na Kazimierzu, ale obawiam się, że nie dotrę z przyczyn, no, z przyczyn.

Reklamy

3 thoughts on “Love will keep us together

  1. Widzę, że upraszczasz sprawę jak większość. Ekologia nie ma nic do szkieletora, co przyznaje nawet sam protestujący. Cała awantura jest tylko i wyłącznie o to, że władza w cichym porozumieniu z inwestorem ma w dupie prawo. I stąd powstają potem analizy, których wynik jest z góry przesądzony : ma być tak jak pan zapłacił. czytaj – władza jest uczciwa jak sędzia Laguna – zapłacili za 3:0 to bedzie 3:0. I z tego powodu zostało to odrzucone przez sąd. Zresztą Morfa ma ważną wzizt na budynek 92 m ! Czy myślicie, że te 3 kondygnacje (czyli jakieś 500 m2) przy powierzchni całego założenia (bo tam ma powstac jeszcze 4 niższe budynki) jest tak istotne dla całości inwestycji ? To zadam pytanie inne … czy wiecie ile obecny posiadacz szkieletora zarabia na wiszących tam reklamach ? I to bez żadnych inwestycji… (oprócz zakupu stalowego cuda, które wcale nie kosztowało tyle co się chwalą ). I czy aby na pewno oni chcą cokolwiek budować ?

    TSP też kiedyś miało zbudować Nowe Miasto ale szybko się zorientowali, że nie ma na to klientów. I zamiast miasta wyszedł jak zwykle supermarket. Szumnie zwany Galerią 😉 Morfa też już policzyła i odwleka sprawę byle jak najwięcej wydoić z słupa.
    A co do straszenia widokiem…. Póki szkielet stoi na wysokość 92 m szkodzi znacznie mniej niż ponad 100 metrowy budynek. I jak też nie lubię ekologów to w tym wypadku gość miał rację.

    • upraszczam, bo abstrahując od wszelakich uchybień i tego, że coś zostało zrobione źle lub niesprawdzone – wkurza mnie już to, że w tym mieście z inwestycjami bardzo często kończy się tak samo, czyli klapą. i że do końca świata będziemy tu mieli wymuskane Stare Miasto z garsteczką stałych mieszkańców, a poza nim całkowity rozpiździj, brud, wieczną prowizorkę i chaos. nie jestem zwolenniczką zabetonowywania każdego skrawka, ale czasami mam wrażenie, że lepiej byłoby zająć się konkretnymi działaniami tam, gdzie one rzeczywiście są potrzebne, niż oflagowywaniem się.

      kuriozalne jest to, że po 30 latach wszystkie zainteresowane strony powinny starać się dojść do porozumienia, a one ciągle walą sobie nawzajem kłody pod nogi, Wykazują Niedopatrzenia i gorączkowo szukają, czemu by tu jeszcze się sprzeciwić. takimi historiami wysyłamy na zewnątrz czytelny komunikat – ‚jak chcecie, to przyjedźcie do nas napić się w weekend, ale nie budować, bo zrobimy wszystko, żeby utrudnić wam życie. nam jest dobrze w roli ładnie odrestaurowanej konserwy, więc spadajcie do Katowic i Wrocławia’.

  2. znalazłam sobie punkt pocztowy/agencję pocztową i kocham ją coraz mocniej 🙂 nigdy nie ma kolejki
    co do szkieletora, to ogólnie wrrr.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s