My melancholy baby

Dobra, dość tego. Przechodzę na dietę. Biblijną, kopenhaską, ziemniaczaną, piwną (ta chyba poszłaby mi najlepiej) – obojętne, ale przechodzę od zaraz.
Przyśniło mi się, że byłam u brafitterki. Zmierzyła mnie od prawa do lewa i wyszło, że mój nowy, jedynie słuszny rozmiar stanika to 85D. 85?! Obudziłam się zlana zimnym potem.
(Swoją drogą – znałam kiedyś mężczyznę, który był święcie przekonany, że o wielkości biustu mówi liczba, a litera określa obwód pod piersiami. Jego wymarzona kobieta miała w związku z tym nosić biustonosz 90A. Nie wyprowadzałam go z błędu, ale mam nadzieję, że nie zrobił ukochanej takiego prezentu).

Tydzień pod znakiem tańców z gwiazdami na lodzie, nerwów i sześciu srok za ogon. Na wieś pojadę w trybie last minute. Do kolacji zasiądę jak zwykle nieuczesana, prosto z drogi, choć co roku obiecuję sobie, że będzie inaczej. Póki co odreagowuję nadmiar zajęć wieczornym zakopywaniem się w pościeli z radiem i książką, która miała czekać na świąteczne popołudnia, ale zajrzałam na pierwszą stronę i poszło…

Dziwnie mi trochę bez melancholii, która podgryzała mnie w mięsień sercowy przez blisko rok. Przecież najlepsze piosenki powstają na smutno, podlane kiepskim alkoholem. Najlepsze książki nie opowiadają o tym, jak komuś w życiu się powiodło. Szczęśliwe zakończenia nikogo nie interesują. Takie historie zwykle są wciągające jak podręcznik hodowli drobiu.
Kiedy jest dobrze, człowiekowi wydaje się, że właściwie to nie ma o czym pisać. No bo istotnie – brakuje mu nagle tych gorzkich migdałów do rozgryzania całymi dniami, a te są najbardziej nośnym, choć nierzadko zjechanym jak analogowa płyta tematem.

Oczywiście ta melancholia moja gdzieś tam sobie po cichutku, z podkulonymi nogami siedzi. Nie stwierdziła, że nic tu po niej i nie odjechała w stronę zachodzącego słońca. Po prostu nie ma mi chwilowo nic do powiedzenia, a że kulturalna jest, to milczy.

Reklamy

2 thoughts on “My melancholy baby

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s