Sen o siedmiu stawach

Ten nowy singiel Madonny jest okropny, wróć, gdyby był okropny, to bym go zapamiętała, a tak popełnia najgorszy grzech nijakości; mimo wszystko na koncert mam ochotę pojechać. Byle tylko nie wracać jak poprzednim razem, na jednej nodze w pociągu linii Gdynia-Zakopane, który odcinek z Warszawy do Krakowa pokonywał przez sześć godzin i niech Bóg błogosławi młodzieńca, który pozwolił mi spać na swojej walizce (mógł na kolanach, ale nie czepiam się). Ostatnia część podróży upłynęła mi w towarzystwie człowieka, który widział UFO i – jak twierdził – uwielbiał Tatry, a jego ukochanym miejscem tamże była Dolina Siedmiu Stawów. Albo ośmiu, nie pamiętam. Może powinnam była zapytać, na której planecie. Wyobraźcie sobie, że jest piąta rano, spaliście pół godziny, tkwicie w kucki na podłodze wagonu PKP i obsesyjnie tęsknicie za domem, a jakiś typ, żując kanapkę, opowiada wam o bliskich spotkaniach trzeciego stopnia. Tak czy inaczej, o podobnych hardkorach nie ma już mowy. Jestem teraz zbyt wygodnicka.

Zmęczenie zimą i upiorami wyłażącymi z szaf, radia i telewizji osiągnęło zenit – mam wrażenie, że jestem o krok od szaleństwa, więc nie wychodzę, nie bywam, nie oglądam, nie czytam i nie komentuję, przesypiam, czekam na słońce, na czyjś błysk w oku, miauczenie kotów o czwartej nad ranem i moje też…

Odkryłam dziś dla siebie kogoś, kogo przez większość mojego życia traktowałam – aj, nieładnie – z pobłażaniem, lekceważąco machałam ręką, nie lubiłam, bo tak, bo wydawało mi się, że nadajemy na falach zbyt różnych, żeby kiedykolwiek znaleźć wspólny język, nie mieścimy się nawzajem w kręgach swoich zainteresowań i nigdy nie będziemy. Czasem człowiek sobie głupio wdrukowuje, a później mu wstyd, bo obejrzawszy sobie kogoś z bliska i w lepszym świetle, nabiera przekonania, że to zdumiewająco fajny gość. I nawet taki, no… taki, no.
No.
Klatka piersiowa też niezgorsza.
A to oznacza, że moja wewnętrzna, osobista, jedyna i niepowtarzalna szelma budzi się z zimowego snu.

Advertisements

2 thoughts on “Sen o siedmiu stawach

  1. Jechałem tej zimy pociągiem relacji Kraków – Warszawa i chyba bardziej wolałbym jednak słuchać o tych kosmitach. Ogrzewanie włączono dopiero w Kielcach, więc oddałbym królestwo za możliwość ogrzania tyłka chociażby na walizce.

    • 🙂 niezawodni są…
      to był środek lata, więc atrakcje odwrotne, gdybym miała przejechać całą trasę (choć kto do Zakopca pociągiem jeździ?), chyba bym gdzieś na Śląsku zdecydowała się ruszyć dalej pieszo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s