Love stoned

– Przepraszam, muszę pani powiedzieć, że pani ma piękną figurkę. Taką fikuśną.

Fikuśną?…
Chyba powinnam nosić mniej obcisłe dżinsy.

Przyjaciółki wyściskały, wyprzytulały mnie jak dziecko, wytarmosiły za włosy. Tak się martwiłam o ciebie, bo nawet z SMS-ów wyglądało, że jesteś wkurwiona, ale już ci lepiej, tak? Nie żałujesz, że przyszłaś?
Ani trochę. Szczęście ledwo się we mnie mieściło. Wracałam do domu zbombardowana miłością.

Byłoby jeszcze piękniej, gdyby o poranku nie obudził mnie huk obracającego się globu. Shoty z anyżówką przyprawiają jednak o popisowy weltszmerc. Na autopilocie podreptałam do kuchni po soczek warzywny. Już nie te lata.
Tym samym moje plany na weekend obejmują jedynie leżenie, słuchanie bluesa, czytanie górskiej literatury i telefoniczne świntuszenie z atrakcyjnym, acz tymczasowo wyjechanym mężczyzną (no bo półtora metra śniegu).
I może jeszcze trochę tego soczku… Au.

Reklamy

4 thoughts on “Love stoned

  1. Fikuśną? Hmm. Nigdy fikuśnej nie widziałem, musiałbym sam sprawdzić, ocenić, się przyjrzeć. Pd warunkiem, że figurki faktycznie są fikuśne :]

  2. Naszła mnie myśl godna Coehlo, jak niewiele dzieli uwagi na temat „figurki” od komplementów dla dwunastniczki, wątróbki czy nereczek… Starzeję się 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s