And our little life is rounded with a sleep

Trzeba być mną, żeby w środku wieczornej śnieżycy wybrać się do domu okrężną drogą, bo tak pięknie, bo płatki wirują, a świat cichnie i łagodnieje. Byłoby wspaniale, gdybym wcześniej zorientowała się, że będę szła pod wiatr.

Ale i tak mi się podobało. Lubię śnieg na rzęsach.

Mark Lanegan w marcu gra w Warszawie i jestem z tej przyczyny bardzo smutna, bo gdybym postanowiła się wybrać, to musiałabym chyba ciałem zapłacić. Podobnie sprawy się mają z krakowskimi koncertami, które nęcą mnie z plakatów. Tylko w przyszłym tygodniu Deriglasoff i Poluzjanci. Serce mi pęka, a portmonetka niestety wprost przeciwnie, zapadła się w sobie. Jeśli już umyśliłam sobie podróż na koniec świata, będę musiała tymczasowo schamieć, innej rady nie ma.

O dalszych orgazmach – Bat For Lashes na Open’erze, Sigur Ros z Kronos Quartet na Sacrum Profanum – już nawet nie myślę, tylko zastanawiam się po cichu, gdzie można spotkać arabskiego szejka na wydaniu.
A najbardziej mnie kręci Słownik Chazarski, podobno to oszałamiające przedsięwzięcie. Sam pomysł, żeby taką literaturę na scenę zaadaptować, to z motyką na słońce i tym razem motyce się udało, sądząc po recenzjach. Cóż. Późną wiosną wskoczę w pociąg, mam nadzieję.

Wiecie, nawet gdy płaczę przed afiszem z żalu, że mnie niekoniecznie stać, że praca nie pozwoli, że coś tam – to i tak cieszę się, że w naszym zaśnieżonym kraju coraz trudniej się nudzić. Trzeba bardzo się postarać, żeby narzekać, że nic się nie dzieje.

Sny zupełnie niezimowe, ekscytujące i tylko się zastanawiam, dlaczego śnię o człowieku, z którym właściwie nic mnie nie łączy, znam go bardzo słabo, widuję rzadko, ale zwykle nie mogę oderwać od niego oczu, choć bardzo się staram. Raczej o nim nie rozmyślam – natomiast śni mi się często, intensywnie, to nie są romantyczne historyjki, ale serie wyrazistych obrazów bardzo dla dorosłych. Mocne, mięsiste, brzydkie. Zmysłowość z gatunku uderzającej w twarz, nie głaszczącej po włosach.
I cóż pan na to, doktorze Freud.

Sny są bezpieczne – ale wiem, że gdyby poza nimi nadarzyła się okazja, to bym z niej skorzystała, nie oglądając się na nic. Własne zobowiązania głęboko do kieszeni, cudze jeszcze głębiej. I nie – nie jest mi wstyd, że nachodzą mnie takie myśli. Wzorem cnót bywam od 9 do 17, później kręgosłup gwałtownie mi mięknie i wygina się w kierunkach, które akurat mu się podobają.
Życie bez pieprzu owszem, da się przełknąć, ale przecież nie o to chodzi.

Reklamy

2 thoughts on “And our little life is rounded with a sleep

  1. Mnie się zdarza biegać przy temp poniżej -10 stopni, albo w jakiejś śniezycy. Wtedy myślę, że mam krzywo pod sufitem, ale potem spotykam tych wszystkich wariatów, też w biegowych gatkach i już mi lepiej, że wcale jedynym świrusem nie jestem.
    A co do sztywnego kregosłupa. W środę myślałam, że już, już tak bliziutko. I że jak coś to ja tak i w pompie mam jego i moje zobowiązania. Ale bary w Helsinkach zamykają za wcześnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s