Kreple

Co tam walentynki. Nuda, panie. Tłusty czwartek to zupełnie inna sprawa, naprawdę ważne święto. Co roku obchodzę je z wielką pompą (stali czytelnicy wiedzą, że pączki to ja mogę pochłaniać kilogramami, choć zazwyczaj staram się nie), a wieczorem leżę, zdycham z przeżarcia, biję się w piersi i solennie obiecuję, że już nigdy.

W księgarni ona do niego:
– O patrz, Szymborska. Kurcze, zafoliowana. Bez sensu, człowiek kupi, przyniesie do domu i się rozczaruje.

Skończyła mi się ulubiona kawa, kończy krem do powiek, a jedno i drugie na gwałt mi dziś potrzebne.
Do pierwszej w nocy szalało się z panem i władcą. Jak zwykle, trochę niegroźnych przekomarzanek, łapania się za słówka, bawienia dwuznacznościami, niby nic, niewinne ćwiczenia z ciętości języka, a nagle biustonosz na żyrandolu. Jak zwykle, nie mogłam później zasnąć i tylko drzemałam płytko. O wpół do czwartej zrobiło mi się gorąco i podreptałam uchylić ukradkiem okno. O piątej łopata gospodarza jęła szurać po chodniku, torując przejście w zaspach. O szóstej poddałam się i wstałam na herbatkę.
Zazdroszczę facetom. Zasypia taki na rozgwiazdę i żadne łaskotanie, podskakiwanie ani odpalanie młota pneumatycznego go nie rusza.
A mam wolne.
Idę do kina – na dwa seanse zresztą – to może trochę odeśpię.

Reklamy

16 thoughts on “Kreple

  1. kreple rządzą. szczególnie z marmeladą 😉 takie tradycyjne, przynajmniej dla mnie.
    co do możliwości spania mężczyzn… mój Anioł ma z tym problemy. leży u przygląda mi się gdy śpię 😉

  2. Ten Twój poranek nasunął mi od razu skojarzenie ze znaną sceną filmową:

    „Czy panowie muszą tak napierdalać, od bladego świtu?! Że nie podbijam karty na zakładzie o siódmej rano, to już w waszym robolskim mniemaniu muszę być nierobem?! Już możecie inteligentowi jebać po uszach od brzasku! Żeby se czasem kałamarz nie pospał godzinkę dłużej kapkę od was, skoro zasnął dopiero nad ranem! I żeby się kompletnie spalił w blokach już na starcie! Grunt, że, kurwa, inteligent załatwiony na dzień cały! Wrócicie napierdalać jak siądę do pracy!”

    🙂

  3. Książki powinny być bez folii. I płyty też. Bo do dzisiaj nie mogę się nadziwić jakim cudem kupiłem Jamesa Blake’a ;/ chyba ktoś mnie namówił w ciemno. I jeszcze pewnie z trzy tuziny takich przypadków leży gdzieś na dnie szafy.
    A nowy porządek ? hmm… ja tam się jeszcze w ogóle nie mogę przyzwyczaić i wolę stary. Ten najbardziej stary z oderwaną chmurką.

    • patrz, Jamesa Blake’a to bym chętnie sobie wzięła 🙂
      z płytami rzadko wtapiam ostatnimi czasy, bo zwykle kupuję to, co usłyszałam w radiu/sieci/u znajomych, ale foliowanie książek jakieś dziwne. trzeba przecież przewertować…

      ten szablon z chmurką najlepiej do mnie pasował, ale tu go nie przeniosę – WordPress jest ogromnie wygodny i opcji ma od groma, za to dla równowagi wizualnie jest dość skąpo. przynajmniej w darmowej wersji, a ja już coraz bardziej centuś jestem 🙂

  4. Jeszcze nigdy od pączków nie pękałem. Stałym czytelnikiem jestem, ale tego akurat nie wiedziałem (foch). Za to jest w mym mieście zacna gruzińska restauracja – czasem stamtąd wyjdę tocząc ledwo-ledwo się. Uwielbiam.

  5. Mam podobny problem, kiedy śpię obok mężczyzny. Dopóki nie stanie się tym udomowionym, swojskim, będącym w nim co dzień – nie mogę spać.

    A pączki w Warszawie to pyszne są w takim okienku na Chmielnej. Zawsze gorące. Keep in mind 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s