Double jeu

Nigdy nie spotkałam nikogo o tak dwoistej naturze. Czasami myślę, że jego jest dwóch. A to po prostu wersja ‚na zewnątrz’ i wersja domowa, prywatna. Pierwsza z nieodłącznym, służbowym uśmiechem, druga melancholijna. Pierwsza oczarowuje kindersztubą, druga bywa obcesowa, szorstka, spuszcza rozmówcę po brzytwie bez bawienia się w zbędne uprzejmości. Pierwsza łagodna, druga uwielbia ostre zabawy. Pierwsza jest duszą towarzystwa, druga samotnikiem, który nie przepada za ludźmi w ogóle. Pierwsza uchodzi za bardzo spokojnego człowieka, druga jest cholerykiem. Pierwsza nieustannie żartuje, druga, wytrącona z zamyślenia, podnosi przeraźliwie smutny wzrok. I natychmiast się uśmiecha, nic takiego, zdawało ci się.

Nigdy nie spotkałam nikogo, kto wokół siebie zbudowałby taki mur z uśmiechów. Ale to chyba skuteczna technika przetrwania w świecie, który nie ma litości dla wrażliwych. Zresztą ten świat wcale nie musi wiedzieć o nas za dużo i może podsunięcie mu odrobinę przekłamanego wizerunku to dobry pomysł. Bezpieczny.
I kto z nas nie udaje, nie zasłania się czasem maską? No?

Do zapamiętania – nie czytać przed snem opowieści o duchach. Już wolę, gdy nie mogę zasnąć przez czyjeś chrapanie. Pół nocy spędziłam z kołdrą na głowie, nasłuchując, czy aby nikt mi po mieszkaniu nie chodzi. Oto ja, kobieta, która potrafi wkręcić sobie wszystko.
Zostawiam państwa z ładną piosenką na poniedziałek – och, on już prawie minął…

Reklamy

4 thoughts on “Double jeu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s