Cultured pearl

Proszę państwa, odzyskaliśmy zmierzch. Ciemność już nie zapada gwałtownie tuż po szesnastej. Prawie mnie zwiało do rzeki, ale za to z Krakowa pięknie widać góry, jeśli akurat nie pada. Czy to nie wspaniałe? Nie?
Do rzeczy.

Zgadzam się prawie w całej rozciągłości.

I w ogóle nie podoba mi się powszechne ostatnio nawoływanie ‚dopasujmy poziom kultury do poziomu odbiorców’, czyli równajmy w dół, bo dzieciaki z pokolenia obrazkowego nie są w stanie myśleć abstrakcyjnie, nie umieją skupić uwagi, potrzebują dosłownych komunikatów i humoru w stylu skórki od banana. A dlaczego by nie próbować pobudzić tych rozleniwionych wyobraźni i nie zmusić ludzi do wyjścia poza rzeczywistość opisywaną w 160 znakach?
Nie żebym chciała tu przemawiać z piedestału bógwiejakiego inteligenta, bo się nie poczuwam, ale zatrważa mnie nieco wizja teatrów grających same farsy i kin grających same popcornowe hiciory. Rozumiem, że kultura to nie działalność charytatywna, ale nie tędy droga, żeby robić z niej maszynkę do trzaskania kasy na odbiorcach o najniższych wymaganiach, którym wystarczy, że sobie popatrzą z bliska na celebrytę, będą mieli o kim pogadać przy automacie do kawy w poniedziałkowy ranek. Bo wówczas wszyscy zatrzymamy się w rozwoju. Intelektualnym, emocjonalnym. Będziemy takie wydmuszki.

Maszerując wczoraj do domu, słuchałam sobie wywiadu z Piotrem Cyrwusem, który obok innych sensownych rzeczy powiedział właśnie, że poczucie humoru w narodzie zmieniło się ostatnimi czasy i idzie w kierunku wyśmiewania innych ludzi. Że to nas najbardziej bawi – czyjeś potknięcia. I to jest smutne właściwie.

Ech, to dopiero biografia, to ci życie. Piękny młodzian na tych nartach, nie? Gdybym żyła w latach 40., pewnie bym za nim latała… Owszem, historię o skoku z kolejki znam w kilku wersjach, mniej i bardziej dramatycznych, ale co tam, prawda czy nie, ja nawet z miłości bym z wagonika nie wyskoczyła (chociaż…), a co dopiero goniona przez złych ludzi.
Zachodzę w głowę, czy w świecie, w którym ma się problem z wytłumaczeniem znajomym, czym właściwie zajmujemy się przez osiem godzin dziennie, tak porywający życiorys jest do powtórzenia. Bo te nasze codzienne szlaki wydają się przy nim zbyt łatwe, przedeptane.

Wiem, że dawniej nie wszyscy mężczyźni byli granitowymi rycerzami, podobnie jak teraz nie wszyscy chodzą w rurkach i łykają antydepresanty, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że nasze czasy jakieś gorsze dla bohaterów – i odwrotnie…

Reklamy

2 thoughts on “Cultured pearl

  1. Już jesteśmy wydmuszki, tylko niektóre się już poddały i dostosowały do społeczeństwa, więc są ładnie pomalowane i ozdobione, a inne jeszcze walczą, szukając Kultury przez wielkie K 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s