Break up, make up

Interesujący tydzień się zapowiada.
Mój znajomy w tym samym dniu dostał licencję pilota i pozew o rozwód, a przyjaciółka właśnie przełączyła w tryb uśpienia dwuletni związek, informując ze spokojem, że obu stronom zabrakło powietrza, trzeba im trochę odpocząć.
Jakieś to przedwiośnie nieprzyjazne sercu.
Serca zresztą coraz trudniej nam słuchać. Nawet u mnie podszepty rozumu stają się coraz głośniejsze. Niekiedy chętnie zrobiłoby się wykres w Excelu i na zimno przeprowadziło analizę.
A może istotnie jesteśmy pokoleniem, które woli odwrócić się tyłkiem do problemów i poszukać wygodniejszej drogi, samotnie albo w nowym towarzystwie. Może.

Dziś jest jeden z tych dni, gdy mam ochotę rzucić wszystko i zostać muzykiem ulicznym. Nie umiem na niczym grać za bardzo, ale odczuwam chwilowo pęd do nauki, wykopania z piwnicy zakurzonej i rozstrojonej gitary, a następnie raczenia przechodniów nietuzinkowymi wersjami przebojów polskiej muzyki rozrywkowej przy akompaniamencie w porywach dwóch akordów. Szkopuł w tym, że moje miasto oferuje ulicznych wannabe bluesmanów hurtowo i na każdym winklu, razem z żonglerami i przebierańcami, więc szansa na zarobek dość mizerna. Uprawę ziół w Beskidzie Niskim także rozważam. Częstowałabym turystów szarlotką, przygarniała koty i zapewne dziwaczała powoli.

Może gdy ugotuję sobie na kolację coś o właściwościach odpędzających złe humory, będzie lepiej. Ostatnio najbezpieczniej czuję się w kuchni. Pichcenie mnie rozluźnia, a przy tym wymaga skupienia, więc myśli nie rozłażą się po kątach.

Reklamy

One thought on “Break up, make up

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s