Znaki szczególne

Niechciej dopadł mnie ogromny, ani chybi przez brak słońca – ale że w pobliżu wszyscy narzekają na nieszczęśliwe miłości, samotność, bezsenność, kaca, pierwsze zmarszczki, nadmiar kilogramów, polskie autostrady, niskie pensje, winę Tuska i ogólnie jedną wielką czarną de, to postanowiłam, że się wyłamię i jęczeć nie będę. Najwyżej po cichutku, w poduszkę.
Czekam na jakiś piorun, tąpnięcie, ukąszenie.

Podsłuchałam gdzieś na mieście, podczas herbacianego seansu ze znajomą:
– Bardzo mi się podoba ten facet. Ma styl. Jest taki… krakowski.
No i zastanawiam się od wczoraj, jaki to jest krakowski facet. Że niby co niedziela wędruje na kawę do Noworola i pisuje wiersze na serwetkach, spoglądając na zalaną deszczem Bracką? Ma koników siedem? Gra na trąbce i skrzypcach? Śpiewa miłej, żeby nie dokazywała?…
Uważniej przyglądam się mijanym tubylcom, może znajdę takiego.

(Może to zresztą cecha, której nie widać, jeśli żyje się wśród takich – tak samo, jak biegnąc Kanoniczą po raz dwutysięczny, nie widzi się jej uroku. Dla mnie panowie tutaj są tacy sami, jak wszędzie indziej, ale znałam dziewczynę, która twierdziła, że z krakusem nigdy w życiu się nie zada…).

Reklamy

3 thoughts on “Znaki szczególne

  1. Aha. Są to trudno definiowalne cechy charakterystyczne. Jakby to, hmm… Ci moi warsiawscy szybciej chodzą. Między innymi. A krakoScy są mniej serio – tak na plus. Wbrew pozorom. Oczywiście, grupa jest moooocno niereprezentatywna 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s