Stawiam marzeń zieleń ponad nieba błękit

Wczoraj świece, lód w szklance, ciepły wieczór za oknami, piosenki, co mnie delikatnie rozkładają na łopatki. Samotnie też trzeba sobie radzić. Staram się nie przyzwyczajać do czyjejś częstej obecności, żeby później nie wzdychulić, bo lato – jak zwykle – będzie trudne.

Jeden pan o Marcinie Wasilewskim – moim jakby sąsiedzie zza mostu – powiedział, że gdyby cała kadra była z Nowej Huty, to mielibyśmy zwycięstwo w kieszeni.
Pomyślałam z uśmiechem o moich znajomych hutasach, którzy pewnie solidarnie spuchli z dumy po przeczytaniu tego artykułu, ale też wyobraziłam sobie kadrę z nich złożoną.
Au.
Dużo czerwonych kartek.

Podczas meczu otwarcia stałam akurat przy pocztowym okienku, z redaktorem Zimochem w jednym uchu – mogłam sobie darować, bo z wszystkich okien transmisję słychać było wyśmienicie, niemniej redaktora Zimocha kocham i uważam, że telewizja się nie umywa. Nie te emocje. I można się śmiać z komentatorskich farmazonów, ale chcieliby państwo przez dwie godziny cięgiem opisywać ludziom coś, czego nie widzą? No właśnie.
Na mojej poczcie popołudniami zawsze kosmiczna kolejka. Zahacza o warzywniak obok. A wczoraj – nikogo. Po osiemnastej całe miasto opustoszało.
Pani w okienku walnęła pieczątką w moje pokwitowanie i WTEM.
Pierwszy raz w mej dzielni słyszałam tak donośny ryk, z tylu gardeł naraz.
– Tośmy strzelili, chyba że mamy aż tylu Greków w dzielnicy – pani w okienku uśmiechnęła się do mnie.
Pierwszy raz się uśmiechnęła. A szósty rok stempluje moje pokwitowania.
I wiecie co?
Podoba mi się tak.
Podoba mi się, że te krzyczące na balkonach dzieciaki już nie chcą być narodów mesjaszem i papugą. Że – na krótko, trudno – znalazł nam się wspólny język i wreszcie nie jest to język żałobny.
Można mieć w dupie piłkę nożną, Euro, Sreuro, ceremonie i baloniki. Ale to, że przy tej okazji uczymy się chodzić po ulicach z uśmiechem i jakiś wspólny cel widzieć, niechby utopijny, ale wreszcie nie ponury – to jest coś.

Reklamy

4 thoughts on “Stawiam marzeń zieleń ponad nieba błękit

  1. A ja, mimo że kompletnie nie znam się na piłce, uwielbiam Szpakowskiego. Chyba za tę jego pasję w głosie. Po prostu słychać, że kocha piłkę nożną. I swoim komentarzem potrafi zaciekawić i przyciągnąć choćby na jedną połowę meczu takiego laika jak ja, który nie interesuje się futbolem. Kultura słowa, ładna polszczyzna, mnóstwo ciekawostek „około” drużynowych. Cóż, stara szkoła radiowa. A ten cały pożal się boże Mateusz Borek, może mu co najwyżej kawę parzyć. Koleś powinien dywany trzepać a nie pracować w TV.

    • Szpakowski to ogromnie sympatyczny facet i rzeczywiście stara szkoła, też go lubię. ale gdy słucham Zimocha – nie muszę widzieć, o czym mówi, bo cały obraz słyszę. to jest ta różnica. teatr wyobraźni. można podrwiwać, ale to sztuka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s