Mrzonki o życiu doskonałym

Wyjechana jestem na wieś, przegapię więc koncert Napiórkowskiego ($%^&* mać, mać, duża mać), ale za to wybieramy się na pannę Parasol, a jeśli zdrowie dopisze, to i na Szalom – wstyd, że przez tyle lat mieszkania w Krakowie nie udało mi się tam dotrzeć. Książkę Jerzego Stuhra pochłonęłam w trzy godziny, razem z książką pochłonęłam około kwintala agrestu i brzuch bolał, ale cóż – warto. Dziwne tylko, jak ogromnie różni się wrażliwość naszych pokoleń.
Na drugą nóżkę Włoskie szpilki, fantastyczna lektura, króciutka, ale już nie do przeczytania szybko, nie do połknięcia i wpisania na listę zaliczonych w 2012. W kolejce jeszcze Nasz człowiek w Botswanie. I tutaj mam taką sugestię do bankowców, by rozważyli ofertę pożyczek ‚na Nogasia‚ dla osób uzależnionych od kompulsywnego kupowania książek (potraficie wejść do księgarni i kupić JEDNĄ książkę?), albowiem jestem głęboko przekonana, że nie tylko ja w piątki lecę nabyć to, co rankiem przez radio polecał. Nie działa to najlepiej na stan moich finansów, i tak zwykle opłakany.

Człowiek stara się być inteligentem, ale trudne to w tym kraju. Najpierw musiałby wygrać na loterii. W piątek kupowałam bilet do teatru – na lipiec, bo teatrów teraz nie stać na przerwy wakacyjne – i zrobiło mi się letko słabo, gdy zobaczyłam, że normalny kosztuje ponad 60 zyli.
A najzabawniejsze jest to, że gdybym poprosiła znajomego, dostałabym wejściówkę – tylko że ja nie umiem prosić o takie rzeczy, sępić, załatwiać sobie za darmo, korzystać z chodów moich pociotków i kochanków. Nie umiem i już. Znam ludzi, którzy świetnie sobie żyją dzięki nieustannej wymianie dóbr, ja ci to, ty mi tamto, korzystają ochoczo z czyjejś uprzejmości, potrafią otwarcie poprosić o przysługę, ja wolę sama.

Aerofłot przysłał mi kartę do zbierania mil. Sprawdziłam, ile musiałabym wylatać z nimi, żeby za darmo wrócić do Tokio i troszkę mi nos opadł. Ale wszystko jest zrabialne. Do niedawna przecież sądziłam, że nigdy tam nie postawię stopy, a jednak.
Da się.
Jestem pewna.

Reklamy

4 thoughts on “Mrzonki o życiu doskonałym

    • Ano. Trochę fajnych rzeczy napisał, a książka o nim wciąga niemożliwie, facet ma życie jak wyjęte z powieści przygodowej. Żal, że taka krótka, bo trudno się oderwać.

  1. Oj tam, oj tam, książki to uzależnienie jak każde inne, ale powiem Ci, że ja też faktycznie mam problem z kupieniem tylko jednej książki.
    Życzę wesołych miesięcy letnich:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s