Testostereo

Byłam o krok od odwołania wieczoru. Szłam już do punktu zbornego, cała stosownie wymuskana, z torebusią i dekoltem, i myślałam – diabli by wzięli, taka jestem zmęczona, wszystko na mojej głowie, w domu od dwóch tygodni prawie nie bywam; pieprzę, może lepiej poleżeć w wannie.
Nie rób scen, odezwał się mój osobisty kapral. Będzie fajnie.
Ba.

Jestem jedynaczką. Nic już na to nie poradzę. Obawiam się przyszłych trudów z tym związanych, ale to osobna opowieść, w której i tak każde czyjeś dziecko któregoś dnia musi się znaleźć. Głód – jeśli to głodem nazwać można – siostrzanych relacji zaspokajam przyjaźnią i jest dobrze. Niestety utożsamiam liczne z jedynackich stereotypów. Ja, mnie, moje i wielkie halo, bo ktoś pił z mojego kubeczka.
Zawsze chciałam mieć brata, oczywiście starszego. Jak wiadomo, żyjącemu już od jakiegoś czasu człowiekowi łatwiej sprawić sobie porsche niż starszego brata, ale może opatrzność kiedyś pochyli się nad marzeniami setek małych dziewczynek na całym świecie. Na razie jeszcze nie znalazła na to sposobu.
Szczęśliwie istnieją czyiś bracia. Na przykład brat mojej przyjaciółki – młodszy, co poradzić, za to przerósł nas o jakieś półtora metra czternaście lat temu i podczas wszelkich naszych spędów sprawuje władzę absolutną, przeciwko czemu nie protestujemy. On też nie (któż by protestował, rozpieszczany przez trzy baby).
A dziś trafił mi się wieczór z dwoma najcudniejszymi braćmi pod słońcem.
Zawsze, gdy im się przyglądam – razem, każdemu z osobna – nie mogę się nadziwić. Oni są jak jedna dusza w dwóch skórach. Na pierwszy rzut oka każdy z innej bajki. Inaczej wyglądają. Życia wiodą inne. Gdy oko spojrzy uważniej, dostrzeże takie same gesty. Tak samo zamaszyste kroki. Taki sam uśmiech. Jednakowe – co do żyłki – dłonie, dwukrotnie większe od moich, jak bochny. Takie samo marszczenie kształtnego nosa, gdy zakłopotani. I oczy. Podobnie niebieski odcień tęczówek, żaden tam lazurowy, morski, lapis lazuli, z zielonym akcentem, z żółtymi plamkami, cuda wianki, blabla – po prostu niebieski. Tak samo układające się kurze łapki, taki sam figlarny błysk posyłający rozmówcy czytelny sygnał – nie traktuj mnie zbyt serio. Gdy ucho posłucha uważniej, usłyszy, że tak samo zawieszają głos, tak samo wybuchają śmiechem, tak samo wdzięcznie przeklinają i przemycają żarciki. Znam już niuanse tych wokali, ale to różnice ledwuchno słyszalne.
Obaj też w podobny sposób miksują staroświecki szarm z niebywałym luzem; uwodzą jakby niechcący.
I nawet te inne życia mają obszerną część wspólną.

Zazdroszczę im bardzo.

Sobie też zazdroszczę, że ich znam. Dzięki czterem parom jakże pięknych kurzych łapek wreszcie czuję się, jakby ktoś mi zrobił hard reset.
Wiele nudnych książek napisano o tym, co mężczyzna musi zrobić, by wywrzeć piorunujące wrażenie na kobiecie. Serce się kraje, że tyle drzew wycięto na te książki, bo odpowiedź jest prosta.
Rozbawić ją.

Powrót do domu filmowy. Nikt na ulicach nie próbował uciec przed ulewą, ludzie zatrzymywali się na parującym asfalcie i wystawiali twarze do rzęsistych kropel; ja też. Przemakałam do bielizny, gapiąc się na rozmazane w deszczu światła. Scena może tanio sentymentalna, ale takie jakoś lepiej się zapamiętuje…

Reklamy

One thought on “Testostereo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s