Nigdy go nie wyprzedzaj, to nie jest w dobrym stylu

Znowu usłyszałam od kogoś, że dobrze nań działam, tonująco i uspokajająco.
Ja, państwo sobie przedstawią.
Czasami nawet to widzę. Widzę, jak ktoś opuszcza gardę, uśmiecha się, wypuszcza powietrze, wreszcie się wygadał i mu lepiej. Sama lubię spokój, lubię, gdy jest miło i jakoś to moje zamiłowanie sprzedaję innym. Nie chcę dostarczać nikomu stresów ponad te, które już i tak ma. Odkąd pamiętam, występowałam w roli rozjemcy, gołąbka pokoju, ewentualnie klauna rozładowującego atmosferę.
I tak sobie myślę niekiedy, czy aby nie powinnam zrobić z tego sposobu na życie. Misja: luzowanie. Wdech wydech, spółka z o.o.
Oczywiście nie na wszystkich tak działam, niektórych wkurzam. Nic na to nie poradzę, ja nie zupa pomidorowa, żeby mnie wszyscy lubili.

Przez najbliższe dni mogę chodzić niedogolona, nosić majtki nie od kompletu i rozrzucać skarpetki. Pan i władca odjechał na jeziora.
Pogoda w sam raz na żeglugę, doprawdy. Chwilę temu niebo nad Krakatau wyglądało nadzwyczaj zachęcająco.


Piękne. Ubóstwiam wiatr. Kłęby cumulonimbusów też. Wiecie, że taka chmura może wciągnąć człowieka – jeśliby znalazł się bezpośrednio w jej pobliżu – z prędkością ekspresowej windy i wypluć dziesięć kilometrów wyżej? Podróży w dół zwykle się nie przeżywa. Taka tylko dygresja.
Odjechał zatem. Cóż, biedak niecierpliwie czeka na to cały rok – i rok w rok moknie, rok w rok wraca z mrożącymi krew w żyłach historiami o tym, kogo tym razem ledwo wyłowiono z jeziora za włosy, niemniej wraca szczęśliwy. Serdecznie zazdroszczę miłości do sportów wodnych, z której niestety jestem wyzuta całkowicie. Woda głębsza niż metr wzbudza moją podejrzliwość oraz przyprawia o paraliż. Romantyczny rejs pod żaglami byłby dla mnie udręką, ja takie wycieczki spędzam możliwie jak najdalej od burty, za to możliwie blisko czegoś, czego mogę kurczowo się trzymać i bardzo dobrze, jeśli mam do dyspozycji butelkę wina.
Nie przepadam, oględnie mówiąc. Znakomicie czuję się w powietrzu, turbulencje mnie nie ruszają, majtanie nóżkami sto metrów nad czubkami drzew sprawiało mi wielką radość, natomiast wodę dobrze znoszę tylko w wannie.

Kłopot mam ostatnio z literaturą, gdyż im więcej czytam, tym bardziej miałkie to wszystko mi się wydaje. Dziś pierwszy raz od bardzo dawna przeczytałam zdania, które wżarły się we mnie dotkliwie. Naprawdę dobre, mocne, niewdzięczne zdania.
Moja jedyna kreatywna energia bierze się z mojej seksualności i ze strachu przed nią. Jestem swoją jedyną bronią, wycelowaną w innych lub w siebie.
Ta bałkańska pisanina to potrafi człowieka przeciągnąć po brudnej podłodze, w twarz mu dać. Mogłabym sobie powyższe słowa wytatuować, niestety. Gdyby kto był ciekaw, pochodzą ze „Skórki pomarańczowej” Mai Pelević; z dramatu zainspirowanego, uwaga, reklamą kosmetyków dla kobiet – bo niby co nam w tych wesołych czasach porządek dnia ustawia? Przecież nie poezja Herberta… Jeśli kto jeszcze bardziej ciekaw, tu jako tako po angielsku, tłumaczenie na nasz można znaleźć w tej książce (Barbelo też w niej jest!). Chętnie bym kiedyś obejrzała to na którejś z naszych scen, ale przypuszczam, że mój ulubiony poseł Pięta zaprotestowałby się do imentu.
Zostawiam państwa z muzyką w sam raz na przyglądanie się nocnym ulewom z parapetu.

Reklamy

4 thoughts on “Nigdy go nie wyprzedzaj, to nie jest w dobrym stylu

  1. A kontekst tego zdania? W sensie – kreacja jako sublimacja niezaspokojonego, czy inaczej? Bo brzmi ładnie ale nie wiem, czy się identyfikować, czy przeciwnie ;>

    • w tym kontekście chyba bardziej chodzi o seksualność jako paliwo i motywację do podejmowania takich, a nie innych działań, taką siłę napędową, motyw przewodni – pchający naprzód i szkodliwy jednocześnie.
      oczywiście wierzę, że ten niewykorzystany zapał można twórczo przelewać w jedno czy drugie, ale pod tym raczej bym się nie podpisała. pod tym wyżej jednak – owszem.

      • Ach, no ja właśnie odwrotnie, aczkolwiek również rozumiem. chociaż muszę to przemyśleć, bo być może wcale nie odwrotnie. W każdym razie – daje temat do myślenia, a że jakoś mi się ostatnio myśli opornie, to dziękuję ;D

  2. Kupię książkę tuż po powrocie (+ tomik chorwacki). Dłuższa niż w zeszłym roku podróż do Montenegro już od poniedziałku 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s