Hej dziewczyno, rzuć jagódki, wszak ułana żywot krótki

Pierwsze kroki poczynione.
Zobaczymy.
Bardzo, bardzo bym chciała, żeby coś z tego wyszło. Oczywiście wiem, że od samego chcenia to można najwyżej utyć, a i moje myślenie życzeniowe ma umiarkowaną skuteczność, nigdy za bardzo nie umiałam się zaprogramować na osiągnięcie celu, ale – jak mawiała Świątkowa w „Cholonku” – z niczego nie ma nic. Zatem chcę.

Jakiś czas temu spłodziłam tekst, który następnie szlag trafił podczas wymiany komputera. Bardzo byłam zła, bo całkiem to był niezły artykuł – tak przynajmniej mi się wydawało. Przed chwilą ku swej wielkiej radości znalazłam ów plik skitrany na jednym z moich licznych pendrive’ów. Świetnie. Wyśle się go gdzieś i może coś się zarobi. Swoją drogą – czytałam dziś o kobiecie, która dostała milion dolarów za debiut literacki, a debiut ten mozolnie pisała codziennie przed wyjściem do pracy przez cztery lata. Czyż nie piękna historia? Nie wiem tylko, ile musiałby pisarz między Odrą a Bugiem naprodukować makulatury, żeby milion dolarów zarobić. A jest to przecież wysiłek niemały.
Może by na powiastki dla dorosłych się przerzucić. Ostatnio pornografia jest na fali. Choć podobno przy tym ostatnim bestsellerze o odcieniach szarości czy czymś takim „Pamiętniki Fanny Hill” to literacki Nobel. Pamiętam je, te pamiętniki, bo rodzice mieli. Podkradałam im oczywiście.

Po wczorajszych rozmowach z tym, com go sobie upatrzyła i nie chcę mu dać spokoju znów mam wrażenie, że jesteśmy ze sobą spokrewnieni. To oczywiście byłoby tragiczne (choć na przykład w „Betonowym ogrodzie” rodzeństwo się…), ale jakoś tłumaczyłoby podobieństwa. My nawet powłoki mamy podobne – choć oczywiście różni nas jakieś 40 kilogramów, 16 centymetrów, gdy idzie o wzrost, no i te wszystkie ornamenty płciowe. Do tego, że dostaję wiadomość w chwili, kiedy sięgam po telefon, żeby sama ją wysłać – już przywykłam. Do tego, że nierzadko wiem, co zaraz powie i nie mylę się – też. Ale ciągle nie mogę się nadziwić, jak podobnymi ścieżkami wędrują nasze myśli. Tu nie chodzi o poklaskiwanie uszami w stylu: ‚ojej, lubi budyń waniliowy, jak ja!’, ‚ajaj, chciał być w dzieciństwie policjantem, jak ja!’. Raczej o dziwaczne przeświadczenie, że człowiek naprzeciwko jest jakby trochę wami. A może to wy – nim. Może połączenia nerwowe jakoś się splątały.
Co do budyniu – nie jestem pewna. W dzieciństwie za to istotnie marzyliśmy o tej samej branży. Jednemu z nas się udało.

Dla równowagi bywamy nieznośnie różni, ale inaczej przecież byłoby nudno.
Radio mi tymczasem śpiewa o malinowym chruśniaku i dlatego znów wyszedł wpis słodszy, niż wyjść miał. Takie życie ostatnio, co poradzić. Słodycz, jak wiemy, jest w uczuciach niestała i lubi znienacka ulecieć, więc cieszę się na zapas, na gorsze czasy.

Reklamy

4 thoughts on “Hej dziewczyno, rzuć jagódki, wszak ułana żywot krótki

    • do pewnego stopnia już na pewno… istnieje też ryzyko, że go sobie wymyśliłam 😉
      zresztą gdy we wczesnym liceum byłam, napisałam opowiadanie o dziewczęciu, które miało wymyśloną przyjaciółkę – i z tego, że jest wymyślona, nie zdawało sobie sprawy. może ciągną się za mną takie wątki…
      pociesza mnie fakt, że parę osób oprócz mnie go widziało, więc chyba jednak jest prawdziwym i odrębnym bytem 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s