Sweet surrender, what a night

Ech, dziewczyno. Kiedy ty przestaniesz szaleć jak spuszczona ze smyczy małolata, kolekcjonować wrażenia niezbyt nawet warte zapamiętania, myśleć o życiu jak o niekończącym się przyjęciu urodzinowym?
Kiedy zaczniesz zachowywać się rozsądniej, emocje odwiesisz na kołek i przeprosisz się z zaniedbanym, zakurzonym rozumem?

Jestem – oczywiście – niewyspana, soczewki przyklejają mi się do oczu, marzę o długiej kąpieli i zmyciu z siebie trudów minionej nocy. A jednak to przyjemne zmęczenie. Od dawna nie przesiąkałam czyjąś energią, nie chłonęłam z szeroko otwartymi oczami każdego słowa, nie śmiałam się tak głośno, w nos od dawna nie gryzła mnie niezdrowa, ale kusząca mieszanka papierosowego dymu, męskich wód kolońskich, ostrego nocnego powietrza. Uwodzili mnie moi towarzysze, uwodziło mnie to miasto, w którym przed świtem dzieją się rzeczy niebywałe.
Czasami człowiek musi. Ot, choćby po to, żeby wrócić do domu, spojrzeć sobie w podkrążone oczy, zjeść tłusto i obficie, zakopać się w ciepłej pościeli i pomyśleć, jak cudowny jest ten spokój. Cudownie też czasem uciec mu na chwilę i ruszyć w wariacką podróż przez noc. Bo która z nas nie lubi, gdy mężczyźni o urodzie włoskich modeli obejmują ją na pożegnanie?…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s