Otwieramy wciąż okna, w każdym oknie samotna

Ze zdumiewającą regularnością zakopuję się w pościeli tuż po dwudziestej pierwszej, obiecując sobie solennie, że tylko przeczytam parę stroniczek i spać – po czym istotnie, zasypiam, tyle że około drugiej i niekoniecznie w tym samym łóżku, w którym uprzednio się kładłam.

Dopiero środa, a ja już jadę na oparach.

Przy okazji przekopywania sieci w poszukiwaniu informacji o Izraelu trafiłam też jakimś cudem na legendarne forum o egipskich lowelasach. O, święta Rito.
Ja to trochę rozumiem. Kobiecie brakuje różowych słówek i figli na plaży o zachodzie słońca. Tęskni za tym, żeby facet sadził jej komplementy. Czasami zwyczajnie potrzebuje pieprzenia, bez różowości i słońca zachodów. I kiedy wreszcie zjawia się taki, co wodzi za nią rozognionymi oczami – czemu by nie skorzystać. Do tego punktu wszystko jest dla mnie jasne. Ciemnieje i rozmywa się, gdy znienacka na scenie pojawia się wielka miłość, gdy dziewczę pokornie wspiera finansowo lubusia i gorąco wierzy, że któregoś dnia on się z nią ożeni – akurat z nią, nie z tym tuzinem chędożonym pomiędzy jednym a drugim żarliwym esemesem. Ale znowu – wiem, jak można potrzebować męskiej uwagi i jak wiele można sobie wmówić, na jak wiele przymknąć oko, żeby tylko ta słodka bańka mydlana trwała nieco dłużej.
Przy tym wszystkim moje miłosne historie to doprawdy nuda. A ile się nasłuchałam, żem naiwna, oględnie mówiąc – niezbyt mądra, daję się wykorzystywać i tańczę, jak mi chłop zagra? Tylko, kurza stopa, bardzo krętymi dróżkami wchodzimy w (ro)związki międzyludzkie i z boku nie zawsze widać lepiej, w co tak naprawdę ten czy ów się wpakował. Bywa, że to, co nam wydaje się kuriozalne i/lub tragiczne, innemu bardzo odpowiada. Bywa też oczywiście, że to naprawdę jest kuriozalne i/lub tragiczne, ale wykładanie tego osobnikowi, który chwilowo ma dość zaburzony ogląd świata, to przecież próżny trud.

Tyle wymądrzania – na więcej dziś nie mam siły, a trzeciej kawy wypić już nie mogę.

Dodam jeszcze tylko, że na festiwalu Unsound będzie pan Kleks i tym samym chyba się szarpnę na bilet, choć termin imprezy niebezpiecznie zazębia sie z moim urlopem. A wiosną urlop znów będzie mi potrzebny, bo potnę się suchą bułką, jeśli tego nie zobaczę.

Reklamy

4 thoughts on “Otwieramy wciąż okna, w każdym oknie samotna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s