When I’m 64

Bardzo dobry artykuł dziś zjadłam do obiadu – w „Dużym Formacie”, o starości, która nie musi być osnuta moherem, pachnąca środkiem na mole, pokrzywiona, obolała i zapomniana. Licznik to licznik, można przymknąć nań oko i robić po swojemu.
Ja jestem prosta dziewczyna, toteż dużo bardziej trafia do mnie przesłanie – jedz, pij, skacz po górach i uprawiaj seks, niż mgliste nawoływania do poszukiwań swej duchowej ścieżki i dorabianie spirytualnego ideolo do każdej wypitej herbaty.

Odezwało się we mnie dziś moje śląskie poczucie Ordnungu, bo tak strasznie nie lubię, gdy ktoś coś zostawia niedopilnowane, niedokończone, rozchwierutane. Mam na drugie imię Kontrola. Toteż dopinam wszystko i staram się ogarnąć bałagan za kogoś, zgrzytając ząbkami i obiecując sobie, że nadejdzie dzień zapłaty.
Owszem – bywa upierdliwa moja skłonność do sprawdzania wszystkiego osiem razy i pilnowania, czy wszystko jak należy, zgodnie z wszelkimi nakazami i zakazami (bo tak, ja z tych, co nigdy nie przekraczają czerwonej linii, choćby z tyłu napierała rzymska falanga). Ale upierdliwość dupę toże uratować potrafi. I chyba jest ogólnie mniej szkodliwa społecznie, niż założenie, że jakoś to będzie.
Z drugiej strony – czyż nie na tym założeniu trzyma się najważniejsza sprawa w moim życiu?…
(Sprawa przez noc zdążyła mi wysłać jedyne 28 esemesów).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s