Clouds in my coffee

Kawa stała się u mnie artykułem pierwszej potrzeby. To, że jako tako jeszcze wyglądam i nie ewoluowałam w pełnowymiarowe zombie, zawdzięczam jedynie temu, że niezmiennie jestem zakochana (NUUUDAA!), a błysk w oku i krok sprężysty odwracają uwagę od całej żałosnej, ziewającej reszty. Rozważam spędzenie weekendu w łóżku, za spuszczonymi roletami i z wyłączonym telefonem, śpiąca jak niedźwiad w gawrze, ale prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne.
Ostatnio tak intensywne życie towarzyskie wiodłam jeszcze na studiach.
– To wpadniemy dziś do ciebie. Może być o dziewiętnastej?
U mnie asertywność na poziomie minus jeden, prędzej zdechnę, niż odmówię spotkania, wykręcając się zmęczeniem, wizytą cioci albo atakiem lumbago, więc zgadzam się pokornie, po szychcie pędzę do domu co koń wyskoczy, wpadam tylko do sklepu po przekąski (cholernie chciałabym być jedną z tych kobiet, które zawsze są przygotowane na podanie niespodziewanym gościom kaczki w pomarańczach i sufletu), sprzątam metodą upychania po szafach i czekam na dzwonek do drzwi.

Przynieśli jedzenie, kilogramy książek o Kaukazie – poczytasz sobie przed wyjazdem – mapy, zdjęcia, brakowało tylko małego Gruzina do kompletu. Rozłożyli mi całe to dobro na stole, kanapie, podłodze i jęli opowiadać, co koniecznie muszę zobaczyć, gdzie i co zjeść, jakie wino kupić, czym podróżować, a ja stałam nad nimi jak ten oszołom i myślałam – ech dziewczyno, ależ ty masz szczęście do ludzi.
Czasami mam wrażenie, że staram się za mało, nie dość od siebie dokładam, że wobec tego, co dostaję od innych, moje wysiłki są mizerne.

„Lubię mężczyzn inteligentnych” to wytarty tekst, w jednym koszyku ze sloganami o poczuciu humoru i żeby koniecznie miał koniecznie pasję. Ale lubię, bo która nie lubi. Lubię błyskotliwych, lubię takich, co dużo wiedzą i sprzedają mi tę wiedzę w taki sposób, że słucham z zapartym tchem, nagle odkrywam w sobie głębokie zainteresowanie tematem, niechby szło o system polityczny Trynidadu i Tobago albo produkcję kółek zębatych. Nie sprawiają przy tym, że czuję się głupsza, nie próbują zrobić na mnie wrażenia, po prostu dzielą się doświadczeniami, a przy tym przejawiają żywe zainteresowanie tym, co sama mam do powiedzenia.
Lubię i cieszę się, że przyjaciółce się taki trafił. Doskonale rozumiem, czym ją zafascynował, bo mnie uwodzi dokładnie to samo.

Wieczory jeszcze ciepłe, jeszcze prawie pachnie latem, ale rankiem budzę się zakopana pod kołdrą i wszystkimi poduszkami; no chyba piżamę wyjmę, choć to absolutnie sprzeczne z moim światopoglądem.

Reklamy

4 thoughts on “Clouds in my coffee

  1. Kaukaz?
    wzdech wieliki
    jak ty to robisz, ze masz tyle urlopu? no i hm… nie maja jakis wolnych miejsc w twojej fabryce, bo z pensji jaka ja mam w swojej to ta bardzo turystyczna i komercyjna rumunia choc tania to rozklada moj budzet na lopatki i to na wiele, wiele miesiecy 😦 😛
    pierwsza czesc fotek jest

    • mam tyle samo urlopu, co wszyscy – dlatego to będzie bardzo krótki wyjazd, taki wyskok właściwie, liźnięcie tylko.
      co do budżetu, to właściwie w tym roku mój budżet nie istnieje. prześlizguję się jakoś od miesiąca do miesiąca, ale cieszę się, że przynajmniej wydaję na to, co uwielbiam 🙂

      • jezeli tak wyglada nieistniejacy budzet… to ja tez taki chce 😛 … bo jesli ty ze swoim sie slizgasz, to nie wiem co ja mam o swoim powiedziec, bo jawi mi sie on co najwyzej jako zludzenie 😛 i czuje sie z nim troche jak Alicja w krainie czarow, bo nie wiem, co sie uda, a co nie 😛
        … a Kaukaz… hm… tez kiedys chetnie bym skonsumowala, ale na pewno nie szybko 😦

  2. bez kawy da sie zyc, ale co to jest psiamac za zycie, nie?
    a u mnie Old Pine na repeat, sieklo mnie na ten kawalek, i jakie cudne video 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s