B-o-o-o-ring

– Przepraszam pana, ale to nie tędy.
– Jak to nie? Tutaj jest numer dwa. Numer trzy powinien być zaraz obok.
– Ale nie jest. Musimy podjechać pod numer sześć i zaraz za nim będzie numer trzy.
– Bardzo proszę. Czterdzieści dwa złote.
– Słucham?…
– Czterdzieści dwa.
Zmięte w ustach przekleństwo, szelest papierka, trzaśnięcie drzwiami, piśnięcie domofonu.
Czego to człowiek nie zrobi dla zarwanej nocy, podkrążonych oczu, obolałych mięśni i nieszczególnie lekkiego kaca (wino po północy w dzień roboczy to zły pomysł).
To wszystko coraz bardziej wymyka się spod kontroli, właściwie mnie już się wymknęło. Gdy obudziłam się rano – zbyt wcześnie rano, w takie dni człowiek nie powinien wstawać z łóżka – dotarło do mnie, że chociaż wiele, wiele razy w życiu traciłam dla kogoś głowę wraz z całą zawartością, to nigdy aż tak. Trochę mnie to przeraża, a trochę zachwyca. Tym samym przyprawia o niezgorszy rozstrój emocjonalny, nie bardzo wiem, czy się śmiać, czy płakać, a ochotę mam na jedno i drugie.
Zabawne, że czasem przypadkowe spotkanie może wywrócić wam życie do góry nogami i sprawić, że nic już nie będzie jak dawniej.

I tak, wiem, nudzę niemożebnie, bo gdyby chociaż był żonaty, gdyby nie chciał na mnie spojrzeć, gdyby nie odbierał telefonów, walczył z nałogiem lub zazdrosną eks, był mitycznym popaprańcem emocjonalnym (no, może troszkę…) albo gdyby uczepił się mnie jak rzep psiego ogona – a tu masz, wszystko się zgadza, wszystko na swoim miejscu, z wyjątkiem mojej bielizny, bo nie udało mi się jej rano znaleźć, a że byłam już tragicznie spóźniona, to poleciałam bez. No i bardzo dobrze.

Reklamy

3 thoughts on “B-o-o-o-ring

  1. Taksówkarz, który mnie wiózł, klnął na mnie, jak go chciałem instruować, jak ma jechać, ale pardon, mnie czas nagli, a jemu się w korkach zachciało stać i tłumaczyć tym, że jest obowiązkiem jest wybrać jak najkrótszą drogę. Sraty-taty i pierdaty 😉

  2. Od jakiegoś czasu gubię telefony, karty, czapki, rękawiczki. Jednym słowem wszystko. Potem znajduję. I znowu gubię. Stan zakochania. Zdecydowanie. Jednak moja sytuacja wpada w jeden z woreczków z ostatniego akapitu. Ciesz się.

    • cieszę się. bardzo się cieszę, tylko że to mi się w głowie nie mieści i stąd nielekki nerw pod skórą.
      (i nadzieja, że moich zagubionych w akcji majtasów pan i władca przypadkowo nie wciągnie odkurzaczem).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s