You can’t get too much love

Już zasypiam, gdy kręci się po mieszkaniu, gasi światła, płucze kieliszki. A później wsuwa się w pościel i przyciska mnie do siebie tak mocno, że ledwo mogę oddychać.

Nic nie rozumiem, ale też rozumieć nie muszę, bo jest mi dobrze tak, jak jest.
Dość to ironiczne, bo ostatnio zewsząd słyszę o końcu miłości, wielkim zlodowaceniu, utracie zdolności wchodzenia w bliskie relacje, uczuciowych substytutach, słabych mężczyznach, neurotycznych kobietach i tak dalej – a sama akurat dziarsko zmierzam pod prąd, choć może nie wygląda to wszystko podręcznikowo i w tle nie majaczy kreacja a’la beza.
I majaczyć nie będzie.

Życie dąży do równowagi, muszę więc stawiać czoła porankom, wyplątywać się z pościeli, z uścisków, zbiegać po schodach i pędzić do spraw niewesołych. Trochę zbyt często w ciągu dnia czuję, jak kurczy mi się boleśnie żołądek, a twarz kamienieje w sztucznie wyrozumiałym uśmiechu. Zbyt często kusi rozwiązanie problemu z przytłaczającym stresem za pomocą jednego, zwięzłego dokumentu z zamaszystym podpisem. Na to jednak ciągle brakuje mi odwagi. Kiwam tylko głową i przygryzam wargę, żeby nie wybuchnąć, bo jak przystało na zodiakalnego Byka jestem bardzo spokojna, póki nie doprowadzi się mnie do szału. Wtedy leniwe grzebanie kopytkiem ustępuje oszalałej furii.
Nerwowy skurcz mija, gdy przypadkiem w radiu słyszę coś, co sprawia, że zagapiam się w przestrzeń z głupim uśmiechem. Niech mi ktoś powie, że znaki i palce boże nie istnieją. To skąd radio wie, która piosenka błogo mi się kojarzy?…

O, a wysłuchanie tego numeru w drodze do domu to najlepsze, co mi się dziś zdarzyło. Przynajmniej na razie.
Swego czasu przy okazji porządków w domu znalazłam kasetę z Ho. Na wkładce podpisała się cała kapela. Boleję, że nie zachowałam dla potomności.

Reklamy

2 thoughts on “You can’t get too much love

  1. W ogóle nie podoba mi się ten nowy singiel Heya. Wolałem ich takich gitarowych jak na pierwszych płytach. A te autografy, zdaje się zdobyłaś w czasach ich największej popularności. Zdradzisz gdzie ?? :):)

    • zdradzę. kilkaset wkładek pierwszego wydania (świętej pamięci Izabelin) było podpisanych. a ze względu na dziedziczne obciążenie nie miałam najmniejszego problemu ze zdobyciem takiej podpisanej. to były czasy…

      mnie się podoba, a nawet jeśli to istotnie średnio udane, to daj nam Boże, żeby wszystkim polskim muzykom średnio się udawało w takim stylu…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s