Ptasie radio

Łatwość oceniania cudzych wyborów życiowych mnie poraża.
Wydarzenia ostatnich lat i związane z nimi decyzje – absolutnie pod prąd, wbrew przereklamowanemu zdrowemu rozsądkowi – oduczyły mnie komentowania tego, co kto ze swoim życiem robi, bo sama takich komentarzy wysłuchałam po prostu za dużo. Doskonale wiem, jak bardzo potrafią zaboleć i jak podkopać wiarę w siebie. Ludzkie gadanie miewa niszczącą moc.
Ani przez chwilę nie byłam pewna, czy robię dobrze. To dla mnie nadal zagadka. Myślę, że każdy z nas się waha – ale jeśli nie prosi o opinię, po cóż mu ją prezentować?

Czasami kusi, bo czyjeś zachowanie wydaje się irracjonalne aż nieprawdopodobnie – i w ostatniej chwili gryzę się w język, w ostatniej chwili pojawia się trzeźwiąca myśl ‚nie pamiętasz, jak to jest?’. Milknę. Odsuwam się do własnego kącika. Wierzę, że dorosły człowiek wie, co robi, a jeśli nie wie, jeśli go zaćmiło, zamgliło i opętało, to wierzę, że ewentualną porażkę jakoś zniesie.
Żałuję tylko, że tchórzę, zamiast tym obrabiającym tyłek biednej dziewczynie zasugerować, by własnymi tyłkami lepiej się zajęły, bo troszkę spasione. Żałuję, że nie odzywam się słowem, zamiast spytać troskliwych dam, co też w ich życiu ostatnio się wydarzyło, bo wygląda na to, że nic.

Ciemno jakoś dziś i myśli ciemne – za dużo dobrego?

(Program tegorocznej Boskiej Komedii jednocześnie mnie uskrzydlił i załamał, cieszę się wielce, że sobie do teatru pochodzę nałogowo, ale i martwię, bo znowu zęby w ścianę).

Reklamy

4 thoughts on “Ptasie radio

  1. no ja chyba doroslam do tego, zeby sie nie wtracac, ocenianie czyichs wyborow jest raczej naturalne, komentowanie tychze tez, zwlaszcza jesli te wybory w jakis sposob wplywaja na nasze zycie (towarzysko, zawodowo)
    pojawila sie u mnie notczeka komentujaca wybory takiej jednej mojej kolezanki-do niej nie komentuje-jej cyrk, jej malpy, ale ogolnie i owszem, bo mnie irytuje glupota i to, ze kolezka, ktory jest giga dupkiem wychodzi z problemow plynnym slizgiem…miedzy jej zrabne nogi
    moze sa tak zajebiscie kompatybilni w lozku, ze ona zgodzi sie na wszystko byle miec ten sex
    mozliwe
    w jego otoczeniu jest kilka takich i ktoras zawsze go obsluzy…
    a ja NIE LUBIE
    i mowie ze nie lubie
    ale tez rozumiem, ze to jej wybor
    tylko wiesz…czasem sie nie chce na takie wybory patrzec, ani w nich uczestniczyc
    domyslam sie, ze w opisanej przez ciebie sytuacji panie oplotkowujace wlasnie to robily: oplotkowywaly i byle dogryzc i ponapawac sie sensacyjka
    ale czasem motyw bywa inny
    np. taki, ze sie kogos lubi
    albo cos…

    a ja oceniam
    siebie najostrzej (choc niekoniecznie zgodnie z oolnie przyjetymi normami :p)

    • ja myślę tak. o ile czyjeś decyzje – czy raczej ich skutki – nie dotykają mnie bezpośrednio, nie mają wpływu na moje życie, nie wypowiadam się w ogóle. chyba że ktoś mnie poprosi (albo chyba że jest mi bardzo bliski i zwyczajnie się martwię). wychodzę z założenia, że to nie moja sprawa, nie siedzę komuś w głowie, nie znam jego motywacji, nie wiem, co sama bym w podobnej sytuacji zrobiła – a jeśli wiem, to i tak wolę unikać uderzania w ton ‚ja na twoim miejscu…’. mogę sobie po cichu to i owo pomyśleć, ale nic więcej nie robię. za to gdy słyszę komentarze w wykonaniu ludzi, których największym życiowym ryzykiem było chyba gotowanie jajek bez spoglądania na zegarek, a największym marzeniem jak najszybsze wydębienie pierścionka zaręczynowego, to mnie szlag trafia. i zachodzę w głowę, skąd w takich przekonanie, że ich recepta na życie jest jedynie słuszna, a ci, co robią inaczej, na pewno ściągną na siebie same nieszczęścia.

  2. Mówić o kimś i jeździć po nim cudownymi radami perfekcyjnej pani życia to taka cudowna cecha naszego narodu. A te perfekcyjne Panie w tym swoim życiu burdel mają, albo życia nie posiadają. Zdecydowanie jestem słuchaczką, a opinii i dobrych rad wolę nie udzielać, nawet jak o to proszą – bo nie daj jeżu skończy się źle i będzie: „a mówiłaś, że..”, to za duża odpowiedzialność. Przyjaciołom ewentualnie przed popełnieniem totalnego głupstwa mogę wylać wiadro zimnej wody na głowę ;-).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s