You’ve already won me over

Ktoś wyciąga mnie na parkiet, ktoś przynosi drinka, wieczór nabiera rumieńców, a ja, zamiast zapomnieć o wszystkim i bawić się aż do porannego bólu głowy, spoglądam co chwila na telefon.
Po powrocie do domu wciskam nos w poduszkę i wydaje mi się, że czuję ten gorzki zapach, ciepło obejmujących mnie ramion. Myśl, że gdzieś tam jest, daleko, ale jest, pomaga zasnąć. Nie rozumiem, jak to działa. Można przez tyle lat nie zdawać sobie sprawy z czyjegoś istnienia – chodząc tymi samymi ulicami, bywając w tych samych miejscach. Można żyć spokojnie, choć pojedynczo. Za nikim nie tęsknić, nikogo nie potrzebować i nawet być z tego zadowoloną. A któregoś dnia ktoś, o kim nie wiedzieliśmy, nie marzyliśmy, staje się tak znaczącą częścią naszego życia, że właściwie staje się nim całym.
I chyba dobrze o tym wie.
Nie można się nadziwić, bo zakochiwało się tyle razy, to zawsze przychodziło aż zbyt łatwo, ale nigdy wcześniej nie miało się wrażenia, że ten człowiek zjawił się na świecie specjalnie. Dnia ani godziny nie znacie, powiadam. Cynizm lepiej upchnąć w tylnej kieszeni.

To jednocześnie piękne i przerażające, bo trudno przegnać z głowy myśl, że nic nie trwa. Częściej zdarzają się jednak chwile, gdy jestem pewna, że trwało będzie, bo tak już opatrzność postanowiła. Zdumiewa mnie ta pewność, ale trzymam się jej mocno. Zresztą mniejsza o opatrzność. Ja chcę, żeby trwało.

Zapomniałam dodać, że w drodze na parkiet wstąpiłam do sklepu po Celebration Day. Zgarnęłam z półki dwa egzemplarze, dla siebie i ojca, po czym ustawiłam się grzecznie w ogonku do kasy. Mijający mnie wymuskany przystojniak zlustrował zarówno moją skromną osobę, jak i moje zakupy, po czym uśmiechnął się z uznaniem. Chyba bardziej do zakupów – mnie o tej porze roku nie widać spod szalików. Nie pochlebiam sobie zatem, że o mój powab chodziło.
Kiedyś podrywało się na zagraniczne winyle noszone pod pachą. Może czasy nie zmieniły się aż tak bardzo…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s