Stojące wody

Wiedzą państwo, starzeję się. Piątek wieczorem, Lista z głośników, a ja zmywam tusz z rzęs, popatruję na butelkę wyśmienitego wina i wtem mruczę do siebie:
– Eee, nie mam ochoty. Napiję się herbaty.

Dziś Dave znowu wyżej. Moje małe rączki się o to postarały.
Co prawda nadal nie jarzę, czemu wyprzedza go ta nieszczęsna Lana del Rey, która brzmi, jakby przedawkowała leki na obniżenie ciśnienia. Nie mogę znieść tego jej słabującego głosu. Jej płyta jest ostatnią, jakiej chciałabym słuchać w sytuacjach nieprzystojnych.

Ktoś tu wszedł z pytaniem o stawy w Tatrach (oraz kolczyki w penisie – ale w tej sprawie nie pomogę). Akurat przeczytałam ostatniego Kuczoka, wzdychając z czułością, więc bardzo proszę, on lepiej odpowie:
Kto ciszę ceni sobie i odludność nade wszystko, nad stawami tatrzańskimi raczej jej nie znajdzie, chyba że nad Stawem Smreczyńskim, do którego tłum sunący dnem Doliny Kościeliskiej rzadko zbacza, dzięki czemu miejsce to należy do najurokliwszych spośród udostępnionych turystom stojących wód tatrzańskich.
I ja się zgadzam co do słóweczka. Tam jest baśniowo. Gdy byłam tam po raz pierwszy w życiu, poza mną nie było nikogo – bardzo mnie to zdziwiło, że w środku maja siedzę sobie sama w cudownym zakątku, czterdzieści minut marszu od gwarnego schroniska na Hali Ornak, i rozglądałam się niepewnie, czy to aby nie złudzenie, może zasnęłam na słońcu i to mi się śni?
Powędrowałabym tam znów i pewnie wiosną to zrobię. Dla zdrowia mojej głowy.

Boska Komedia się skończyła. Poczułam się przemądrzale dobrze, gdy odkryłam, że werdykt jury pokrywa się niemal w stu procentach z moimi opiniami. A zaraz potem poczułam się źle, bo co ja mam teraz robić?
Jeszcze takie wspomnienie z wtorkowego wieczoru, specjalnie dla tych, którzy drepczą właśnie po omacku kamienistą drogą w kierunku świątecznych zakupów. Problem? Nie ma problemu. W Nieskończonej historii Cieplaka usłyszałam rewelacyjny monolog Andrzeja Mastalerza, grającego kamienicznego świra z natręctwami. W monologu tym świr przedstawiał swój sposób robienia zakupów, o tyle znakomity, że całkowicie wbrew reklamom, agresywnemu marketingowi i podobnym. Miał system. System polegał na odliczaniu do ustalonej wcześniej liczby i kupowaniu tego produktu, na który akurat wypadło. Proste. Aż korci, żeby spróbować.

Advertisements

5 thoughts on “Stojące wody

  1. Mnie się herbata właśnie skończyła, więc można iść spać, od razu, mam ten przywilej i żadnych tuszów zmywać nie trzeba 😉

    Dobranoc.

    • Ja natomiast wolę muzykę mięsistą, wyrazistą, kojącą czasami też, ale nie usypiającą. Lana mnie usypia, nie jestem fanką takich ‚snujących się’ głosów… Dla mnie to, co ona robi, jest zbyt gładkie i chłodne, pary mi w tym brak.

  2. wiesz, ja sobie tak wchodzę do na twojego bloga od paru miesięcy, ale raczej się nie udzielam. chciałam tylko powiedzieć, że profil festiwalu Boskiej Komedii cię linkuje na fejsbóku. (tak tylko, gdybyś nie wiedziała).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s