Nothing like a good spanky

Ostatnimi czasy bardzo kulturalnie tu było, dziś zatem kultury będzie mniej. Może nawet nie będzie jej wcale.
Macie czasem taki dzień, gdy nie sposób pozbyć się wrażenia, że wszyscy was chędożą?
Z wyjątkiem tego, który akurat jak najbardziej powinien?…
Pod choinkę życzę sobie odwrócenia proporcji.

Poczytałam sobie w Wysokich Obcasach o naszych młodych i prawych kobietach. Bogiem a prawdą, ich wypowiedzi sprawiają na mnie wrażenie dobranych pod tezę, i to pod tezę niezbyt szlachetną – bo każda z tych dziewczyn wypada trochę zabawnie. Mam poglądy odległe od ichnich o lata świetlne, ale mimo wszystko odrobinę mnie mierzi nieustanne obśmiewanie prawicy, to taki trochę marsz po linii najmniejszego oporu – zamiast podrążyć temat, sypniemy stereotypami.
Do rzeczy.
Zastrzygłam uszami, gdy przeczytałam o zniewoleniu przez feminizm, a potem zastrzygłam ponownie przy zdaniu, że kobiety gustujące w erotycznej uległości dają się traktować gorzej niż źle (jeśli mnie pamięć nie myli, coś tam było o szmatach), szkodliwe to i niegodne, i tak dalej.
Zawsze, gdy słucham takich głosów, zastanawiam się, czy gardłujący wie, że seks uprawia się w dwie osoby – no, zazwyczaj. I te dwie osoby wspólnie decydują o tym, co zamierzają wieczorem zrobić, w co grać. Zwykle wcześniej ustalają zasady tej gry. Jasno i z zastrzeżeniem, że nie wydarzy się nic, czego jedno z nich by nie chciało. Grają w sypialni – poza nią wiodą zupełnie zwyczajne życie, nikt nad nikim nie dominuje, nikt nikogo nie upadla, nie brakuje w ich wzajemnych relacjach ani szacunku, ani głębokiego przywiązania. Po prostu zgodzili się wchodzić w określone role w określonych sytuacjach, to wszystko.
Fascynuje mnie niezmiennie dopatrywanie się straszliwych perwersji i braku poczucia własnej wartości w czyichś zachowaniach łóżkowych przy jednoczesnym przymykaniu oka na to, że masa kobiet jest uzależniona od swojego partnera w znacznie gorszy sposób, znacznie dotkliwiej podległa. Wspólne umiłowanie pikantnych zabaw jest doprawdy najmniejszym problemem, jaki można w związku mieć. Wróć. Nie jest problemem nawet najmniejszym.

A żeby lżejszą nutką zakończyć – końca świata nie będzie, proszę państwa, albowiem przyśniło mi się, że w marcu wyjeżdżam do Australii. Ogromnie bym chciała, by ten sen okazał się proroczy, choć na razie ostrzę sobie zęby na zgoła inny kierunek. Nie wiem, czy można sprawić sobie pod choinkę prezent lepszy od biletu, acz z drugiej strony równie wielką radość sprawiłby mi leniwy weekend w wiadomym towarzystwie. Ostatnimi czasy miewam jednak ponure wrażenie, że o bilet łatwiej. Pozostaje czekać, aż przejdziemy na emeryturę.

Advertisements

5 thoughts on “Nothing like a good spanky

    • nie tylko Ty 🙂
      po pierwsze płaski, po drugie sprawia wrażenie napisanego z intencją ‚pośmiejmy się trochę z oszołomionych dziewuszek’. gdyby ktoś się poświęcił i spróbował trochę wniknąć w to środowisko, to mógłby być bardzo fajny tekst. bardzo ciekawy. a tak – zebrało się co śmieszniejsze komunały wygłaszane przez 20-letnie dziewczyny (kto w tym wieku ma wyważony światopogląd?…), jakby się chciało utwierdzić czytelniczki w przekonaniu, że na prawicy to tylko wieczne dziewice i kibole.

  1. Bardzo celny post.Zwykłym ludziom łatwiej podglądać (oceniać) niż kreować. Lubię Twój styl pisania. nie zawsze zgadzam się z poglądami, które tutaj znajduję… ale z przyjemnością spieram się… niezbyt często. :))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s