Nie puscoj zimy

Ostatni raz uśmiechałam się tak szeroko, gdy pan i władca… Stop, do dwudziestej trzeciej jeszcze daleko.

Pierwszy zjazd był fatalny, na sztywnych nogach, o wszyscy święci, czemu te narty tak szybko się rozpędzają? To może ja zjadę pługiem na sam dół. Udam, że nie widziałam wyprzedzającego mnie przedszkolaka.
Za drugim razem było znacznie lepiej. Za piątym poczułam znowu tę nieopisaną frajdę, pęd powietrza, wiatr we włosach, świst desek na zmrożonym śniegu. Za dwunastym przystałam na propozycję ścigania się na dół. Skazałam się co prawda na dotkliwą porażkę, bo przyszło mi gonić chłopaka, który od dziecka uzbierał sporo pucharów i w czasie, gdy ja robię jeden zakręt, on wycina trzy, ale mniejsza o porażkę. Dojechałam, niemal wywaliłam się w pryzmę śniegu i ucieszyłam się niezmiernie.
– No, świetnie! – zawołał, wyciągając mnie z tej pryzmy za portki. – Szybkość jest!
Wiem, że nie będę fenomenalnym narciarzem. Że zapewne będę unikać stromizn i muld, a wybierać sobie stoki łagodne i długie, na których można nieśpiesznie ślizgać się od lewa do prawa. Ale jednak jeżdżę. Sprawia mi to ogromną radość. Nie dałam się strachom, nie wycofałam się rakiem po tamtej nieszczęsnej historii, która unieruchomiła mnie na parę długich tygodni w niezbyt twarzowej gipsowej pończoszce. Trzeba czasem wziąć się za mordę – dla własnego dobra. Wyrzucić to, co nam w głowie narosło od nadmiaru myślenia. Nie pozwolić, żeby to cichutkie ‚boję się, nie umiem, nie umiem, boję się’ wygrało.

Cudownie było. Świeży śnieg – ten sam, który w mieście do szału doprowadza – i pusty stok.
– Bo wszyscy do Białki jeżdżą – wyjaśnił pan w wypożyczalni sprzętu. – A z Białki karetkami wracają.
Ponoć istotnie słabo tam.
Z najwyższą chęcią przesiedziałabym w górach jeszcze parę dni, ale urlopu mi odmówiono, a poza tym należało ewakuować się przed rozpoczęciem mazowieckich ferii, który to czas na Podhalu przypomina oblężenie Leningradu. Wczoraj rano pojeździłam jeszcze trochę, a podczas podróży wyciągiem rozglądałam się zakochana. Mróz, ale jakby upalnie. Niebo bezchmurne, zaspy skrzyły się w słońcu, niewidoczne przez kilka poprzednich dni Tatry wreszcie pokazały się na horyzoncie. Widok pocztówkowy, kiczowaty i zachwycający. Jeśli kogoś nie zachwyca, to już chyba nie ma dla takiego ratunku.

Dla gór już dawno przepadłam z kretesem, wiadomo. To trudna miłość, niewdzięczna, choć one potrafią ją odwzajemnić – niezbyt często, ale jednak. Niechby pejzażem, który po minucie znika, rozmywa się wśród chmur, a następnego ranka już nie będzie taki sam.
Narty też mi serce ukradły. Uważam zresztą, że zakumplowałam się z nimi zbyt późno; zmarnowałam dwadzieścia parę lat życia na jęczeniu, jaka ta zima zła, że znowu spadło to białe i niech tylko ktoś spróbuje wyciągnąć mnie spod kocyka. Zamierzam nadrobić stracony czas. Nie wymyśliłam jeszcze tylko, za co będę nadrabiać, mamona wszak nie trzyma się mnie zbyt mocno ostatnimi czasy. Cóż, zaprzątnę tym sobie moją małą główkę jutro, może pojutrze. Dziś czuję się jak po nadzwyczaj udanej randce.

Reklamy

10 thoughts on “Nie puscoj zimy

    • kto rano wstaje… 🙂 zapinałam nartki, gdy ruszał wyciąg. około 11 schodziłam i wracałam po zmroku. poza tym to nieduży i raczej plaskaty stok, taki na rozgrzewkę, więc nawet w ‚godzinach szczytu’ było fajnie. Bukowina Tatrzańska, gwoli uszczegółowienia.

  1. Chyba nigdy nie byłam zimą w górach. Moja przyjaciółka twierdzi to co Ty, że odkąd nauczyła się jeździć na nartach, czeka na zimę i w ogóle jej ona nie straszna 🙂 I namawia bardzo, żebym też się nauczyła. Może kiedyś… Ja mam za to niewątpliwą przyjemność oglądania morza zimą, co jednak jest chyba mniej popularne od zimowch stoków.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s