Niy ślimtej

Urodziłam się w Szopienicach.
Dokładniej – na Wilhelminie. Tam mieszkali moi dziadkowie. Po zakupy, do kościoła i na piwo szło się do Roździenia. W Roździeniu była też cukiernia z malowanymi kaflami na ścianach. I zakład „Praktyczna Pani”. I kościół, rzecz jasna, a tuż obok pijalnia piwa, do której dziadek zachodził po skończonej pracy. Pracował w hucie.
Zrobił mi piękny domek dla lalek – dwupokojowy, z tapetowanymi starannie ścianami.
Wszyscy sąsiedzi babci mówili gwarą. Ona też. Ja też, bo jako dziecko spędzałam na szopienickim podwórku mnóstwo czasu. Pierwsze lata życia przemieszkałam w familoku.
Pamiętam drogę na cmentarz i stojący przy niej ceglany budynek domu dziecka prowadzonego przez zakonnice, z okolonym murem ogrodem, który pobudzał moją sześcioletnią wyobraźnię. Pamiętam zdziczałe krzaki jaśminu i szczygła ze złamanym skrzydełkiem, którego w nich znalazłam. Zaniosłam go babci, wierząc, że go naprawi, w końcu to babcia. Niestety zdechł. Pamiętam sąsiada, który grał na tubie w górniczej orkiestrze. Pamiętam schody prowadzące z dworca kolejowego do familoków na ówczesnej ulicy Obrońców Pokoju. Wieżę ciśnień. Park przy dworcu. Zapach z fabryki margaryny.
Wczoraj o tym zapachu usłyszałam ze sceny. O Roździeniu, o kościele, hucie Uthemanna i rzece, za którą już była Polska.

Opuszczałam widownię poruszona i rozbawiona. Nie próbuję nawet zdobyć się na obiektywizm – z przyczyn wymienianych powyżej. Kusi mnie jednak, by napisać, że warto wsiąść do pociągu i przyjechać do Katowic, by to obejrzeć. Zobaczyć Śląsk, którego już nie ma (a może…?), magiczną krainę ze wspomnień. Piękną. Ale też poobijaną, ciężko doświadczoną, z historią poskręcaną i zawiłą.
Na pustej scenie, pozbawionej jakichkolwiek dekoracji, jak wyczarowane pojawiają się niezwykłe Szopienice – te mojej babci, trochę mojej mamy, moje już prawie wcale nie. Ludzie i historie jak z obrazów Ociepki, do bólu prawdziwe i baśniowe zarazem. Prześmieszne i wyciskające łzy. Widziałam w foyer ludzi roześmianych, ale wzruszonych i sama też wychodziłam z teatru, ocierając rozmazany tusz rękawem futerka.
W tej ciemnej i surowej przestrzeni jakimś cudem rozkwita spektakl bardzo efektowny wizualnie (scena pogrzebu, w której orszak wędruje wśród wirujących piór, powala na kolana; na widowni rozległy się wtedy pierwsze i nie ostatnie tego wieczoru oklaski). Muzyka rewelacyjna, powinni wydać na płycie. Magia, proszę państwa.
Jeśli na oklaski zboczyłam – Katowice od Krakowa dzieli godzina jazdy. Teatralna publiczność jakby z dwóch innych światów. W Krakowie do teatru widz przychodzi z płócienną torbą i w szaliku zamotanym po czubek głowy, w antrakcie postuka w telefon, na zakończenie uprzejmie zaklaszcze, czasem wyjdzie, gdy artyści jeszcze się kłaniają, bo śpieszy się do domu albo do knajpy. Nieważne, czy to Szekspir, czy koncert rockowy. Krakowska publiczność znana jest z, hmm, dystansu, by nie rzec – zblazowania. Na Śląsku ludzie śmieją się głośno, klaszczą w trakcie, śpiewają. Bardzo wyraźnie pokazują, czy im się podoba, czy nie. Tym razem bez dwóch zdań się podobało. Kurtyna uderzała o deski sceny i natychmiast się podnosiła, bo widzowie ani myśleli zaprzestać wiwatów.
Moja babcia, dla której Roździeń był nie tylko piątą stroną świata, ale wszystkimi jego stronami, byłaby zachwycona tą opowieścią.

(Myślę też, że powinni ten spektakl zobaczyć wszyscy ci, dla których nieszczęsny ‚dziadek z Wehrmachtu’ był największą obelgą i dowodem na niewierność ojczyźnie. Ale oni pewnie biletu nie kupią. Nie przyjdą. I Nie zaprzątajmy sobie nimi głowy).

Gdyby kto nie lubił teatru, a lubił hip-hop, to proszę. Ten starszy pan z orlim nosem to Jan ‚Kyks’ Skrzek, wspaniały bluesman.

Reklamy

2 thoughts on “Niy ślimtej

    • @jana, Polterabend to jeden z słabszych spektakli jakie widziałem w życiu. Cholonka i Miłość w Königshütte polecić natomiast mogę 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s