Czy pan słyszy, co w głosie mym łka?

Rozczarowałam się wczoraj sobą bardzo dotkliwie.
Tak się składa, że czasem dopada mnie rzeczywistość w najbardziej pospolitym wydaniu – choć zwykle staram się jakoś jej wyślizgiwać. Bo wiadomo, ja to bym najchętniej zajmowała się naprzemiennie planowaniem wyjazdów oraz romansowaniem, jedno i drugie wychodzi mi zresztą bardzo dobrze. Znam moją skłonność do zapominania o sprawach przyziemnych lub przesuwania ich na szeroko pojmowane później, ale praca nad sobą w tym aspekcie popisowo mi nie idzie. Niestety rzeczywistość, ta sucz, od czasu do czasu zaskakuje mnie niezapłaconym rachunkiem, cieknącym kranem albo poleconym z ZUS-u.
Zmuszona wczoraj zostałam – przez tę bladź właśnie – do podjęcia śmiałej próby wymiany węża prysznicowego (który sama sobie pękłam, ale to inna smutna historia). No dobrze, stwierdziłam, skoro rzeczywistość rzuca mi wyzwanie, to wezmę i je podejmę. Teraz, zaraz. Jak se nie poradzę, jak se poradzę.
Poległam. Owszem, znalazłam w szafce najzupełniej fachowy klucz, ale cóż z tego, skoro krzepy mi zabrakło, żeby to dziadostwo odkręcić? Zapierałam się, fuczałam, pot z czoła ocierałam i dupa blada. Ani drgnęło.
Złotą rączką to ja nie zostanę, a szkoda, bo mam ogromną satysfakcję, gdy udaje mi się coś samodzielnie naprawić. Tym razem będę chyba musiała przełknąć gorzką pigułkę i zapytać pięknego, czy przypadkiem nie chciałby wpaść na proszoną kolację. Z zestawem kluczy nastawnych. Zawsze to jakieś urozmaicenie pożycia. Choć z drugiej strony bohater „American Psycho” też sobie urozmaicał, wiertarką…
A Bogiem a prawdą, nie cierpię trzepotać rzęsami, bo ja jestem taka mała, słaba i nie umiem.

Dobrze chociaż, że ze słoikami sama sobie radzę.

Reklamy

7 thoughts on “Czy pan słyszy, co w głosie mym łka?

  1. Nie trzeba trzepotać. Wystarczy „pomóż mi naprawić wąż, bo nie mam siły sama go odkręcić”. Jestem pewna, że pomoże z przyjemnością 🙂

    • co do tego nie mam wątpliwości – to ogromnie pomocny człowiek, za to między innymi tak go lubię 🙂 problem tkwi raczej we mnie, bo ja prędzej ugryzę się w łokieć niż poproszę o pomoc – nie umiem. nawet przy byle drobiazgach mam z tym kłopot.

  2. a ja się nauczyłam, a ja się nauczyłam! Wyobraź to sobie jako zadanie aktorskie: „z powagą na twarzy ogłoś mężczyźnie, że nie jesteś w stanie wbić gwoździa”; „załamana nieodkręcalnością słoika dramatycznie westchnij i poproś o pomoc Prawdziwego Mężczyznę”. Ja nawet żarówki przestałam wkręcać. Za to podziękowania za dobrze wykonaną pracę i rozanielony uśmiech dumnego z siebie Jego – bezcenne 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s