Memory Lane

Wspomnienia trochę mi się rozmyły – widocznie zbyt słabo o nie dbałam. Próbuję pozszywać skrawki, ale coraz mniej do siebie pasują, coraz częściej brakuje mi jakiegoś kawałka. Być może nie były aż tak ważne, choć wtedy wydawało się inaczej. Wydawało nam się, że przeżywamy coś jedynego w swoim rodzaju, coś z kolorowych teledysków, coś, czego wszyscy będą nam zazdrościć. Chyba nie było to aż tak niezwykłe.
Podczas rozmowy ze wstydem zauważam, że pamięta więcej, niż ja. Mnie zostały pojedyncze kadry – pierwsze w życiu duże piwo, zapamiętałe kłótnie o sytuację w państwie, feminizm i religię, papierosy wypalane w kącie po egzaminach na politologię. Pomaturalne chlanie nad jeziorami. Dziesiątki pomysłów na to, co przed nami – i co teraz ciągle widzę gdzieś tam przede mną, trudno mi pogodzić się z myślą, że to już, że nasza dorosłość już się dzieje. Mam wrażenie, że u niego dzieje się jakoś bardziej niż u mnie. To on od siedmiu lat jest ojcem, będzie budował dom. To on jest żonaty z dziewczyną, z którą spotykał się już wtedy. Miała włosy w kolorze słomy i serdecznie mnie nienawidziła. Nie wierzyła chyba zbytnio w damsko-męskie kumpelstwo, choć nie miała szczególnych powodów do tej niewiary, bo – wyjąwszy nieśmiałego, raczej treningowego całusa w wieku lat piętnastu, pierwszego września, tuż za licealną bramą – nie iskrzyło między nami ani trochę.
– A jak u ciebie? Pewnie też osiadłaś trochę?
Wprost przeciwnie, myślę, mając na uwadze nabyty poprzedniej nocy bilet i to, że nadal żyję w rozkroku, między dwiema dzielnicami miasta i dwiema wersjami poranków. Choć gdyby spojrzeć z dystansu, wszystko to bardzo stabilne. Na swój sposób osiadłam.
– Zapomniałem, jak on miał na imię…
Wyjaśniam, że tamta historia już dawno skończona, mieszkam gdzieś indziej, tak, własny kąt, nie, dzieci nie.
– W ogóle to szczęśliwa jesteś? – pyta na zakończenie, gdy kawy już dopite, a kelnerki kręcą się po lokalu, zapalając świece na stolikach.
– Bardzo – odpowiadam bez namysłu.

Wracam do domu, mijając kolejne pryzmy brudnego śniegu, wciskając dłonie w rękawiczkach jak najgłębiej w kieszenie płaszcza – i rozmyślam, czy gdybym zastanowiła się przez choć sekundę, moja odpowiedź byłaby inna.

Reklamy

3 thoughts on “Memory Lane

  1. Dokąd bilet, dokąd? 😉
    A co do odpowiedzi moja taka sama, i nie mam zamiaru osiadać. Właśnie planuję przewrót w życiu, pakuję manatki i spadam do Londynu. Nazwijmy to następnym stopniem w rozwoju zawodowym. A przy okazji mam zamiar dalej korzystać z życia ile się da. I nie spocząć ani na minutę. I jeszcze świat jest za duży żeby go nie zobaczyć całego 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s