Come join the party, cause anybody just won’t do

Pewna panna z krakowskiej ulicy
dosyć miała życia ladacznicy.
Chciała zostać joginem,
lecz upiła się ginem
i skonała na skręt dwunastnicy.

Cóż.
Wygląda na to, że jutro tort i świeczki. Znowu, a przecież niedawno to przerabiałam. Naprawdę minęło 365 poranków od tamtej pory?
Podczas poprzednich wydań moich urodzin tańczyłam na stołach, pląsałam na koncertach, próbowałam poderwać glajta z ziemi, mokłam w Tatrach i zdawałam ustną maturę z historii. Wylosowałam Kazimierza Wielkiego, produkowałam się obficie na jego temat, po czym zapytano mnie z błyskiem w oku, jak miała na imię jego kochanka. Kochanka?! Zmartwiałam przekonana, że właśnie oblewam.
(Esterka. Na starość zapomnę datę bitwy pod Grunwaldem, ale o Esterce będę pamiętać).
Po raz wtóry tak zabawnie się składa, że całe miasto będzie przez tydzień piło na moją cześć. Bo akurat Juwenalia. Szczęśliwie akurat kupiłam sobie nowe słuchawki, w których pięknie brzmi muzyka – ubiegłej wiosny w ramach świętowania moi studiujący sąsiedzi przez dwie godziny słuchali w kółko jednej piosenki i tłukli przy tym szkło. Gdyby to jeszcze było Stairway To Heaven, ale nie, to była nieszczęsna Baśka Wilków. Gdyby choć Eroll – ale Baśka. Kiedy rozpoczęli trzecią godzinę tego seansu, zatelefonowałam do pana i władcy, obiecując same wspaniałości i cokolwiek przyjdzie mu do głowy, jeśli tylko przygarnie mnie na noc.

A zatem jutro tort.
Nie, nie chcę znów mieć lat dwudziestu pięciu, bo byłam wówczas durna i rozdygotana, ani nawet trzydziestu – bo trzydzieste urodziny przypadły w najciemniejszym czasie mojego życia. Teraz moja skóra znacznie lepiej na mnie leży (w przenośni, bo na powłoce dostrzegam pierwsze zmarchy), lepiej się w niej czuję, lepiej wiem, czego spodziewać się po dziewczynie w lustrze i jestem głęboko przekonana, że cokolwiek się wydarzy, ona nieźle sobie poradzi. Owszem, czasami wkurza mnie tym swoim słomianym zapałem, obawą przed śmiałymi decyzjami, skłonnością do ułatwiania sobie życia i absolutnym brakiem konsekwencji w sprawach damsko-męskich; czasami do szału doprowadzają mnie jej nieuleczalne słabości i to, że woli układać limeryki niż pamiętać o płaceniu rachunków. Ale ogólnie to całkiem w porządku panna.
Po stronie plusów zapisuję rosnący spokój.
Po stronie minusów – również rosnący cynizm. Nie jestem pewna, gdzie powinnam zapisać to, że przybywa mi wahań i odcieni szarości.
A w jutro wchodzę bardzo ciekawa tego, co na mnie czeka i pełna uciechy, choć gdzieś z tyłu głowy owszem, tkwi wcale nie ucieszna świadomość, że jeśli istotnie chcę tego, czego chcę, powinnam zająć się tym jak najprędzej. Zanim będzie za późno.
Życzeń nie mam – poza takim, by przenigdy nie zabrakło mi poczucia humoru. Prezentów nie chcę. Jedynym, o jakim mogłabym marzyć, jest długa noc w ulubionym towarzystwie. I żeby rano budzik nie dzwonił. To wszystko.

Reklamy

18 thoughts on “Come join the party, cause anybody just won’t do

  1. dziękuję bardzo.
    testuję sobie nowe okładki, ale w tej jakoś dziwnie znaki diakrytyczne wyglądają i jest mało wygodna, więc nie wykluczam, że rano będzie inna 😉

  2. I ode mnie,w wiernej czytelniczki od lat, życzenia ciekawych i dalekich podróży a później notek z nich i jak najwięcej czasu z ulubionym towarzystwem:-)

  3. Wszystkiego naj… NAJwspanialszych podróży, NAJwspanialszych nocy z ulubionym Panem, NAJlepiej brzmiących i poprawiających humor piosenek o poranku! I po prostu wszystkiego NAJ 🙂
    Nie mogę uwierzyć, że to już kolejny rok Cię czytam 😉

  4. To na Twoją cześć, wszyscy razem, we wszystkich tonacjach świata:
    PIĘĘĘKNE JAK OKRĘĘĘT POD PEŁNYMI ŻAGLAAAAMIII, JAK KOOONIE W GALOPIEEEEEEE, JAK SŁOŃCE NAD NAAAAMI!!!

    w moim poprzednim mieszkaniu sąsiedzi często grali jakieś bezmózgie umpa umpa, ale dwa razy zdarzyło im się między tym umpa umpa z nagła przemówić do sedna mego jestestwa podkręcając na bardzo głośno… „We gotta get out of these place” zespołu Animals z głębokich lat 60.
    limeryk przepiękny ;-)))))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s