Mam tak samo, jak ty

W Krakowie jest taka ulica, Poniedziałkowy Dół. Już kiedyś pisałam, że chciałabym tam zamieszkać.
Dziś czuję, jakbym mieszkała.
Wiecie, że sobie wróżę z radia, prawda? I dziś zapowiadało się świetnie. Włączyłam po omacku jeszcze, a tu jeden z moich ulubionych kawałków. I następny, i następny. O rety, pomyślałam, ależ to będzie wspaniały dzień.
Był. Był naprawdę uroczy.
Do chwili, gdy dotarłam do biura.
No, jak to w życiu, jak to w życiu.

Po weekendzie mam przemożną ochotę palnąć sobie długie kazanie, albowiem takie lenistwo powinno być karane grzywną. Tyle miałam planów. No dobrze, zmieniłam pościel, zrobiłam jedno pranie i obejrzałam jeden film w telewizorze. Notabene, uwielbiam oglądać Kraków w filmach. Jest taki czyściutki, odprasowany, dostojny. Wszyscy zamieszkują gustowne apartamenty w obrębie Plant, biegają w szpilkach po kocich łbach (autor tego pomysłu powinien sam kiedyś spróbować przejść się Sienną w tychże, to wrócimy do tematu), cały dzień boży pijają kawę na dachu Hotelu Starego oraz spacerują naprzemiennie Mostem Piłsudskiego i dookoła Rynku. Bardzo chciałabym obejrzeć kiedyś film, którego bohater mieszkałby – dajmy na to – w Bieńczycach, robił zakupy w pobliskim DH Wanda i dojeżdżał tramwajem do pracy w korpo. Bo gdy przyglądam się temu filmowemu Krakowowi, to myślę – ale ładne miasto, koniecznie muszę kiedyś tam pojechać.
A to, co ja ostatnio w tym Krakowie robię, przyprawia mnie o silne wrażenie, że kolejne połączenia nerwowe umierają mi w zapomnieniu, nieużywane. Odmóżdżam się, głupieję, a opary absurdu gęstnieją bezlitośnie. Czekam, aż zza rogu wyskoczy Michael Palin z norweską papugą.

Niemniej. Skoro wywróżyłam sobie z tego kłamliwego radia dobry dzień, to dzień musiał być dobry. Zakończyłam go zatem zakupem Nowej Warszawy (Stanisławę Celińską pod niebiosa wynosimy, ubóstwiam ją) i odebraniem paczki książek, ja już nie wiem, gdzie to wszystko będę trzymać. Moje mieszkanie składa się ze stert. Książki po prawej, płyty po lewej. I ze stojaków z winem. I z butów.
Gdy krążyłam po Empiku jak zgłodniały wilk, nastąpiło tak zwane WTEM. Wtem bowiem poczułam, że ktoś intensywnie mi się przygląda. Mężczyzna jakiś. Nie w moim typie, acz nie, żeby nie teges.
I wiecie, to też mnie wkurza.
Wkurza mnie to, bo powinnam pomyśleć – o, fajnie, gapił się na mnie, pewnie mu się podobam.
A myślałam – kurza noga, czy my się znamy? Nie, chyba się nie znamy. To pewnie mi się tusz głupio rozmazał. Wyglądam jak ostatni wycirus w tych trampkach. Włosy mi się posklejały. Nos mi się na pewno świeci. Gapi się, bo pewnie dawno nie widział nikogo z tak błyszczącym w oddali nosem.
Mam ciągły niedobór wiary w siebie, duży niedobór. Chciałabym czasem mieć nadmiar.

Reklamy

4 thoughts on “Mam tak samo, jak ty

  1. tak, Kraków w Uwikłaniu piękny, nierealny (choć przecież nigdy tam nie mieszkałam, ale bywałam swego czasu sporo) i filmowy 🙂

    gdy znajdziesz sposób na uzupełnienie deficytu wiary w siebie daj znać, zmagam się z tym samym, od zawsze. niby już jest lepiej, a jednak raz na jakiś czas się odzywa.

  2. ubawiłam się! i niech się taska tramwajką na wadowicką albo do modlniczki do biura:) po stokroć! ten hipotetyczny bohater ofkors;) no nic na to nie poradzę – chichotam;)))

  3. Rano trzeba stawać przed lustrem i powtarzać mantrę „jestem zajebista” 😀 Działa 🙂 Ja tam wierzę, że większość mężczyzn przygląda mi się, bo jestem świetna 😉 Oczywiście miewam momementy zwątpienia. Niezbyt często 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s