A lady’s imagination is very rapid

Moim słabo skrywanym, wybitnie rozwiniętym fetyszem jest głos. To państwo wiedzą od dawna. Ucho mam czułe wprost nieprzyzwoicie.
Bogiem a prawdą, wolałabym jakiś inny fetysz, ten bowiem bywa perfidnie wykorzystywany przez mężczyzn świadomych mojej słabości. Oni dobrze wiedzą, że wystarczy odpowiednio pomruczeć mi do ucha i natychmiast na wszystko się zgodzę.
Na moje szczęście zmysłowo brzmiących dżentelmenów aż tak wielu na tym łez padole nie ma – i dobrze, bo gdy słyszę kogoś o słodkim barytonie, kolana mi miękną, a rozum przechodzi w tryb uśpienia. Wszystko jedno, jak taki wygląda. Może sobie być mały i niepiękny. Mam znajomego o urodzie raczej dyskusyjnej, obdarzonego przy tym zachwycającym wokalem, głębokim, schrypniętym, lekko szorstkim – i nawet, gdy gada farmazony, słucham w zachwycie.
Dlatego wierzę, że legendarna akcja Howarda Sterna z słuchaczką i głośnikiem mogła się udać. Tym z państwa, którzy nie znają anegdotki, podpowiadam, że membrana wibruje przy niskich dźwiękach, resztę dodam po dwudziestej trzeciej. Acz akurat jego głos mi się nie podoba (być może chodzi o amerykancki akcent, którego serdecznie nie znoszę – rozkłada mnie za to na łopatki klasyczny brytyjski). Tu zaznaczę, że nie wystarczy mówić nisko, żebym jęła trzepotać rzęsami. Chodzi o coś, czego nie potrafię opisać. O melodię. Głębokość właśnie. Przydymione, ciepłe brzmienie. Codziennie obcuję z kimś, kto przemawia do mnie sztucznie obniżonym głosem i straszliwie mnie ten jego nieudolnie napompowany bas drażni.
Piszę o tym, bo dziś właśnie usłyszałam wokal obezwładniająco piękny. Trochę dziwny, jest w nim jakaś ostra nuta, nie jest gładki jak u telewizyjnych lektorów – ale bez dwóch zdań czarujący. Zakochałam się, nim chłop zdążył dokończyć zdanie.
Uwielbiam takie zakochy. Nic to, że pojutrze zapomnę.

Mężczyźni chyba nie wzdychają tak do naszych głosów. Tylko raz usłyszałam od jednego, że lubi mnie słuchać. Zdziwiłam się niezmiernie.

Nie macie pojęcia, jak się cieszę na ten Londyn. Pomieszkam sobie chwilkę w Camden, powłóczę się po ulicach, obejrzę przedstawienie. Owszem, zadałam tym pomysłem śmiertelny cios mojej karcie kredytowej, którą trzeba będzie ze smutkiem spłacać. Niemniej nie byłam w tym mieście od siedmiu lat, odrobinę już się stęskniłam, bo był czas przecież, gdy bywałam tam co chwila. Chciałam lecieć tak czy inaczej, odkładałam to już od pewnego czasu, ciągle pojawiały się nowsze, wspanialsze plany – więc w końcu opatrzność powzięła decyzję za mnie.
Plany na wieczór obejmują piski i skakanie po mieszkaniu. Imponująca dojrzałość, nie ma co…
Byle tylko nie padało. W co ja się ubiorę?

Od wczoraj nieprzerwanie. Lubię sobie czasem wykopać stary numer i katować go obsesyjnie.

Reklamy

8 thoughts on “A lady’s imagination is very rapid

  1. Myslę, że każda z nas ma swój własny fetysz 😛 … u mnie jest to męski zapach. Normalnie potrafi mi odbić do granic możliwości i tu jest ten mały myk, że o ile Panowie znający Twoją słabość mogą próbować manipulować tembrem własnych strun głosowych, o tyle… zapachu własnego żaden nie podrobi 🙂 😉 … bo nie chodzi mi o wodę kolońską, czy inne pachnidło, tylko o ten podstawowy zapach własny 😛 …

    • włosy też 🙂 nie muszą być jakieś bardzo długie, ale takie przydługawe, nadające facetowi uroczo wyluzowany image, bardzo lubię. a gdy jeszcze się skręcają nieco, to już w ogóle cud. od razu mam ochotę pociągnąć 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s