Daisy, Daisy

Dzień dobry.
Czwarta czterdzieści, osiemnaście stopni Celsjusza. Słońce właśnie wschodzi i ja też już wzeszłam.

Stwierdziłam wczoraj, że za dużo mi ostatnio mocnych wrażeń, należy zatem choć raz w tygodniu pójść spać o przyzwoitej porze. Wykąpać się, pogasić światła i wcisnąć nos w poduszkę przed północą. Do momentu wciśnięcia nosa wszystko szło zgodnie z planem. Nos wcisnęłam – i okazało się, że nie mogę zasnąć. Najpierw ktoś stukał obcasami w korytarzu, później szczekał pies, później znikąd spłynęła masa dziwacznych refleksji. Gdy zapadłam wreszcie w urywany sen, obudziłam się o czwartej.
A dzień mam dziś długi. Obawiam się, że już po południu będę z trudem utrzymywać się w pionie. Co poradzić, mój nabuzowany organizm uznał, że nie potrzeba mu spać (ani jeść, nadal). Zamierzam solidnie zmęczyć go w weekend, może mu się odniechce. W weekend bowiem, szanowni państwo, będę strzelać. A strzelanie jest jedną z moich ulubionych czynności pod słońcem. Dobrze robi na głowę, bo wymaga całkowitego skupienia i uciszenia wszelkich głosów szepczących w głowie. Dawno tego nie robiłam.
Chętnie oddałabym komuś choć trochę szalejącej we mnie teraz energii, trochę galopujących myśli – jasnych i ponurych. To wszystko już przestaje się we mnie mieścić.
Mój niegdysiejszy szkocki chłopak nazywał mnie vortex. Wir po naszemu. Osiem lat temu tak mnie zwał. Trochę się od tamtych czasów uspokoiłam, ale najwyraźniej panna Hyde właśnie ocknęła się z długiej drzemki.

Fakt do zapamiętania – sukienka sprawia, że mężczyźni nie tylko zauważają moją obecność, ale nawet niedyskretnie się gapią. Trzeba nosić częściej. A skoro już wstałam o tak absurdalnej porze, mam dużo czasu na inspekcję zawartości szafy. I na mocną kawę, choć w moim obecnym stanie ciepłe mleko byłoby chyba lepszym pomysłem.

Reklamy

7 thoughts on “Daisy, Daisy

  1. bójsiępanaboga, valused zakup! zapomniałam transmisję danych wyłączyć na noc i bam! mejl o piątej rano mnie obudził z subskrypcją – WIELKIE DZIĘKI.
    ;)))

    • nie przepadam za środkami uspokajającymi – z dwojga złego wolę czuć się, jakbym właśnie zjadła kilogram ziaren kawy i popiła gorącą wodą (bo gdy mnie roznosi, to mniej więcej takie jest uczucie). mam niby w domu jakieś tam ziołowe piguły na wypadek stresogennych sytuacji, ale ogólnie wolę radzić sobie sama.
      i sorry za pobudkę 😉

  2. a ja spalam jak kloda do po osmej, za oknem ohyda i pada i zimno, to nie bylo do czego wstawac a snilo sie ohohoho ile roznego, ewidentnie po Doktorze Who takie mam fajne dzikie sny
    a mnie nazywano: tsunami i katarstrofa
    vortex brzmi lepiej….

  3. Współczuję, znam z autopsji ten stan niepokoju i nie polecam. Nie ma to jak obudzić sie w ciepłej pościeli, rozkosznie jeszcze w snem omotanym, a nie otworzyć oczy w środku nocy i być gotową do stania na baczność od razu, bez żadnych wstępów, stan w którym wszelkie próby ponownego zaśnięcia kończą się walką z kołdrą i poduszką (tzw. miotanie się).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s