In vain have I struggled

Cudowna pogoda, śniadania w kawiarni na Stolarskiej, zakupy na Kleparzu („małosolne chcesz, kochanie, takie bardziej czy mniej złapane?”), wieczorne tsinandali. Rozwiane włosy i gołe łydki. Tak to ja mogę codziennie. Na wszelki wypadek przełączyłam telefon w tryb samolotowy, by zyskać pewność, że absolutnie nikt nie będzie mnie niepokoił. Krewni i znajomi królika wiedzą, jakimi kanałami z królikiem się kontaktować.
Gdy szłam rano do miasta, na szczycie Kopca Krakusa trwała ślubna sesja fotograficzna. Z oddali państwo młodzi wyglądali jak cukrowe figurki na torcie.

Pozwolę sobie jeszcze na chwilkę wrócić do Jane Austen. Obiecuję, że to już ostatni raz.
W wersji telewizyjnej Dumy i uprzedzenia pojawiła się pewna scena, której nie ma w powieści. Dzięki tej scenie niezbyt wcześniej znany aktor stał się bożyszczem kobiet po obu stronach Atlantyku – oraz Bridget Jones.
Jak wspomniałam, sceny nie ma w książce. Nie ma jej również w adaptacjach teatralnych.
Przynajmniej nie było do wczorajszego wieczoru. A że publiczność wytrwale się domagała…

Teraz rozluźnimy sobie trochę mięśnie twarzy. Panowie nie klikają.
Wersja 1995. Nuda, rzekłabym.
Wersja 2013. Komentarz zbędny. Replay.

Jak pisałam w piątek – mnie się uwodzi poczuciem humoru.

To ostatnia porcja budyniu. Wybaczcie mi go. I doceńcie, bo to naprawdę mógł być Bieber…

Reklamy

9 thoughts on “In vain have I struggled

  1. Mnie się osobiście podoba Colin Firth w tej scenie i w ogóle tej adaptacji,
    aczkolwiek zgodzę się z Tobą, że ma okrutnie skrzeczący głos – nie mówiąc o śpiewaniu (=> Mamma Mia) – no i momentami dyskusyjnym wyborze swoich ról filmowych 🙂

    • a my byśmy się trawili 🙂 oj, bez dwóch zdań. może ‚trawili’ to nie całkiem dobre słowo…
      pan i władca reprezentuje zresztą dokładnie ten sam typ urody, łącznie z długością włosów i uśmiechem mówiącym ‚nie dowiesz się, co myślę’. tyle, że ma dychę więcej na liczniku. ale nie widać 😉

  2. ależ budyń, ze świeżymi owocami, z takimi malinami, o tej porze roku… jest całkiem prawie, że wskazany… czym wszak byłoby życie bez odrobiny słodyczy 😉

    • jak się tak zastanowię, to być może moje maślane oko bierze się stąd, że prawdziwego budyniu nie jadłam od jakichś… dziesięciu lat?
      w ogóle prawie nie jadam słodyczy – więc je sobie oglądam 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s