Mid-air

image

Bardzo, bardzo lubię słyszeć słodki damski głos mówiący: Good morning, ladies and gentlemen, this is your captain speaking. Ha! Kobiety górą.
We have a bit of a delay but I’ll try to make up for it, rzekła łagodnie i ruszyła; ależ dziewczynie zazdroszczę roboty.
Lubię też spod zmrużonych powiek przyglądać się chmurom, gdy w sluchawkach przygrywa mi Johnny Marr. Albo Hot Chip. Albo Dave Matthews Band. Albo Elbow. Wiem już, czemu linie lotnicze z Półwyspu Arabskiego cenią się tak wysoko – różnica otóż polega na tym, że człowiek się nie nudzi.

Ten stan – zawieszenia gdzieś, przebywania nad tą rzekomo okrągłą planetą – jest bardziej ekscytujący niż chwila, w której docieram do celu. Mniejsza o to, że w trzynastej godzinie podróży cała jestem kryzysem. Chcę, by ktoś położył mnie do łóżka i pogłaskał, choć zamiast łóżka mam jedynie wątły kocyk, niewygodny fotel, paczkę orzeszków i wino w plastikowym kubku. Niby jest dzień, ale jest noc, bo obsługa zasłoniła okna i zgasiła światła; śpiącym pasażerom łatwiej znieść to, że strefy czasowe kradną im sześć godzin.
Nawet zdrętwiała i odwodniona, kocham być nigdzie. Czuję się jak dzieciak na wagarach, który cieszy się, że wszystkim uciekł i przez chwilę świat należy do niego. Przyznaję – wędruję czasami po bardzo głębokich dołach, podróżując samotnie. Ale trochę już siebie znam. Zatęsknię za tym, gdy tylko wyląduję.

I wylądowałam.

image

Advertisements

4 thoughts on “Mid-air

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s