Airplane travel is nature’s way of making you look like your passport photo

Zapomniałam państwu powiedzieć, że opatrzność wysłuchała wreszcie żarliwych, powtarzanych przez dekadę próśb o przystojnego współpasażera. Może nie całkiem w moim typie, ale muskularny był i grzywka mu uroczo opadała na policzek. Nosił wdzięczne imię Sandro – nie to, że mi się przedstawił, zauważyłam na karcie pokładowej.
Usiadł i niemal natychmiast zasnął.
Na OSIEM CHOLERNYCH GODZIN.
Budził się tylko po to, by powiedzieć personelowi, że nie chce jeść.
Nie miałabym nic przeciwko, niech sobie serdeńko śpi (przynajmniej on potrafi…), gdyby nie fakt, że wypiłam dwa kubeczki wina. I trzy kubeczki wody. I w pewnym momencie poczułam, że kubeczki pokonały już swą drogę.
A koleżka śpi.
A ja muszę. Chciałaś miejsce przy oknie, chciałaś piękny widok na dziesięć kilometrów pustki, masz za swoje.
A on śpi. No przecież go nie obudzę. Wiecie, ja z tych, co przepraszają stół, gdy na niego wpadną.
Starałam się odwracać uwagę od palącego problemu za pomocą muzyki poważnej, nieśmiesznych filmów i rozpaczliwej próby drzemki. Na nic.
Powzięłam bohaterską decyzję.
Otworzył oczy dokładnie w chwili, gdy wisiałam nad nim w rozkroku i na wdechu, próbując niepostrzeżenie przełożyć nad nim prawą nogę, bo z lewą już się udało.
Jak zwykle.

Zapomniałam również napomknąć o spotkaniu, jakie mi się zdarzyło w Hąkągu podczas czekania na prom i otrzepywania się z piasku. Razem ze mną czekała wycieczka mormonów z USA. Dlaczegóż by nie. I pewna starsza pani bardzo się mną zainteresowała – może dlatego, że oprócz jej towarzyszy tylko ja wyglądałam na cudzoziemkę.
– A ty tu sama jesteś? – zagadnęła.
– Sama.
– Odważna!
Na Boga. Jestem w miejscu bardziej cywilizowanym niż moje miasto, cóż to za odwaga? Odważna to jest ta dziewczyna.
– Twoi rodzice pozwolili ci wyjechać samotnie? – dziwiła się dalej członkini Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Proszę pani, ja mam trzydzieści trzy lata…
– A twój mąż?
– Nie mam męża (ci europejscy libertyni!).
– Ja mam tego samego od czterdziestu lat. Mamy pięcioro dzieci. A wiesz, ilu mam wnuków? Dwadzieścioro dwoje! No cóż. Mam nadzieję, że niedługo wyjdziesz za mąż.
– Eee… dziękuję, bardzo dziękuję.

Tęsknię wściekle, wspominałam już? Pomyśleć, że mogłam tam siedzieć legalnie do 10 grudnia. Wystarczyło zmienić rezerwację i napisać do biura, że nie wracam. I wierzyć w to, że da się tam przeżyć trzy miesiące za jeden uśmiech. Proste.
Uwielbiam te światła tańczące na falach.

SONY DSC

SONY DSC

Jeśli z państwa ma wolne jutro po południu i jest przypadkiem w Krakatau, polecam. Fajna sztuka i fajni panowie będą czytać. Ja niestety nie mogę się wybrać, więc bardzo bym się ucieszyła, gdyby ktoś poszedł i opowiedział mi później.

Reklamy

2 thoughts on “Airplane travel is nature’s way of making you look like your passport photo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s