Refinement is good… Vulgarity is better

W filmach i serialach w paczce przyjaciół zwykle jest jeden niedojrzały łobuz, który co rusz wpada w tarapaty, prowadzi się nieobyczajnie, ma nałogi i jest trochę jak niegrzeczne dziecko – jeśli zapada cisza, to znaczy, że słoneczko coś kombinuje. Gdy ściągnie na siebie nowe problemy, reszta ekipy go z nich wyciąga.
W mojej paczce dotychczas byłam to ja. Moje przyjaciółki miały dużo bardziej poukładane życia i zdecydowanie mniejsze skłonności do wykonywania salt.
Aż jedna wdała się w romans na boku. Zakochana jest po uszy, miło patrzeć.
– Tylko tobie mogę o tym powiedzieć. A mówię, bo wiem, że mnie zrozumiesz. Bo ty…
– Bo mam największą z nas wszystkich łatwość robienia rzeczy dwuznacznych moralnie?
– To nie zarzut.
– Wiem, stwierdzam fakt tylko.
– Rozgrzeszasz mnie?
– Dziewczyno, ja jestem ostatnią osobą, która mogłaby rozgrzeszać kogokolwiek. I nie będę ci prawić kazań.
Martwię się trochę o nią, bo – nazywając rzeczy po imieniu – w niezły pierdolnik się wpakowała. Ale chwilę temu sama o włos nie wylądowałam w podobnej sytuacji, więc po łapach jej nie dam. Zwłaszcza, że promienieje. Na razie.
Poza tym jestem morderczo lojalna wobec moich przyjaciół i nieważne, jak głupio postępują – stoję po ich stronie.
Przeczuwałam to. Wiecie, jak jest, gdy znacie kogoś na wylot. Zauważacie najdrobniejsze zmiany w jego zachowaniu. I myślicie – oho, coś się święci. Czujecie, kiedy dzieje się u niego źle i wiecie, kiedy jest dobrze. To więź tak silna, że czyta się w myślach na odległość. Serio.

Ten rok doprowadzi mnie na skraj szaleństwa, powiadam. Lubię, gdy dużo się dzieje i chętnie dorzucam do pieca, ale żeby aż tyle gwałtownych zakrętów? Perbacco!

Pan i władca objawił mi się dziś w marynarce. Ogolony. Świat się kończy. Zwykle wygląda, jakby uciekł z transportu więziennego i tułał się przez 48 godzin po lesie – na usprawiedliwienie dodam, że to abnegacja w bardzo stylowym wydaniu i gdy przyjrzycie się bliżej, zauważycie, że to wcale nie jest ‚ubrałem się, w com ta miał’ – więc nadal otrząsam się z szoku. Starałam się udawać, że nie jestem znokautowana i oszołomiona, ale chłopak czyta we mnie jak w otwartej książce, więc pewnie czerpał pewną próżną satysfakcję z mojego zbudyniałego spojrzenia. I ten postawiony zawadiacko kołnierzyk koszuli. Ach.
Mój poprzedni obiekt westchnień – kiedy to było, wielkie nieba – lubił się stroić. Czesał się modnie, nosił modnie skrojone spodnie i modne klapeczki, mało seksowne, za to drogie; dość był wymuskany. Nawet samochód kupił sobie taki, żeby na mieście przyciągać uwagę. No i był facetem, który potrafił zwrócić mi uwagę, że przytyłam (mam niedowagę od zawsze, ale niewystarczającą dlań; koleś lubił dziewczęta w typie Anji Rubik… i ożenił się z pulchnym misiem). Jak ja mogłam zakochać się w kimś tak sztywnym? Ech, młoda byłam.
A ten słodki luzak z potarganymi włosami wygląda jak milion dolarów. Zamiast wytykać mi dodatkowy kilogram, mówi, że jestem ładna. Rano. Gdy prezentuję styl Edwarda Nożycorękiego skrzyżowanego z pandą i nie podejrzewam siebie o szaloną atrakcyjność. W ogóle o żadną atrakcyjność siebie nie podejrzewam.

W Londynie będę przez dwie noce – oto plan na drugą. Tak, Ben Whishaw. Możecie nakłuwać moją laleczkę voodoo. Lord knows I’m a voodoo child. Gdyby jeszcze taki wątły nie był…

Reklamy

2 thoughts on “Refinement is good… Vulgarity is better

  1. Londynu zazdroszczę, mój dopiero za kilka miesięcy!
    a ten rok mimo wszystkich zwrotów akcji u mnie – bardzo fajny. i niech tak trwa, czego Tobie i sobie życzę 🙂

    • ja też sobie zazdroszczę 🙂 gdyby tylko noclegi w tym mieście chciały być odrobinę tańsze… boję się, że za 2 miesiące będę dla odmiany zazdrościć ludziom, którzy nie muszą zlizywać tynku ze ścian.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s