Der rasende Reporter

Czytałam dziś o dziennikarce, która podała się za psychologa, żeby wyciągnąć z ludzi informacje o ich – jakby to ująć? – niestandardowym romansie. Pewnie większość drogich czytelników zna historię; nie będę streszczać.
Ohyda.
Ciekawam, czy dumna z siebie, że takie fantastyczne śledztwo reporterskie przeprowadziła.
Tłuczono mi przez lata do głowy, że nawet w dobrej wierze pewnych rzeczy robić nie wolno, bo można komuś złamać życie. Media mają potężną siłę, jeszcze większą, odkąd mamy internety, w których każde nieopatrznie rzucone słowo zostaje na zawsze. Człowieka można błyskawicznie ukamienować.
Reportaż wcieleniowy świetna sprawa, ale… Ale. Nie każdy jest Hugo-Baderem, choć wielu sądzi, że są przynajmniej równie dobrzy. No i to zawsze rzecz dwuznaczna moralnie, bo ściemniamy, udajemy kogoś innego, żeby ludzie powiedzieli nam więcej. Żeby powiedzieli nam cokolwiek.
Dziennikarze mają fatalną opinię ostatnimi czasy i, kurza stopa, pracują na nią wytrwale. Przykre tylko, że garstka tych, którzy gonią za wulgarnym tematem na czołówkę i chwilą wątpliwej sławy, cholernie szkodzi tym, którzy podchodzą do rzeczy poważnie, starają się zachować prosty kręgosłup, są szczerze ciekawi drugiego człowieka i nie żywią przemożnej chęci wyciągnięcia brudnych majtek z czyjegoś kosza na pranie, kochanki z szafy, pijackiej foty z imprezy. Zresztą cóż to za sława. W dzisiejszą gazetę ktoś jutro owinie rybę na targu.
Są tacy, którzy pakują się w tę trudną, niewdzięczną robotę, bo chcą coś fascynującego światu pokazać. Chcą ludzi czegoś nauczyć. Chcą opowiedzieć niesamowitą historię, którą przypadkiem znaleźli w spożywczym na rogu.
I całą robotę psuje im ktoś, kto chce się pobrandzlować swoim nazwiskiem w druku.

(Serdecznie współczuję ludziom, którzy podejmują odważną próbę przebrnięcia przez moje archiwa – bo ktoś tam gmera znów. Gdy niekiedy sama w nie zaglądam z nudów, dłoń mi drętwieje od wykonywania co chwila facepalma. Doprawdy, czasami człowiekowi wydaje się, że ma tyle mądrych rzeczy do powiedzenia, a później… )

Reklamy

7 thoughts on “Der rasende Reporter

  1. na tym podobno polega wyższość prasy nad radiem, telewizją i internetem, że w gazetę można owinąć śledzia.

    z tezą, że lepiej i szlachetniej jest być dobrym i szlachetnym dziennikarzem, niż złym i nieszlachetnym, nie sposób się nie zgodzić 😉

  2. hej, to może ja Ci się wyświetlam, że czytam archiwum, bo zaczęłam czytać od tygodnia:) Czerpię inspirację z Twoich wpisów o podróżach i wyjściach, żeby się zwlec do działania ;-), bo ostatnio nic mi się nie chce:) (mieszkam też w Krakowie, jestem po 30, singielka raczej:-)

  3. Ja też przemierzam archiwum.. I jestem zachwycona! Więc nie ma powodów do zmartwień. I też jestem z Krakowa i uwielbiam Podgórze i Kazimierz 😉 więc może kiedyś jakieś spotkanie..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s