Arse over tit

Obejrzeli mili państwo? Podobało się? Uderzyło w splot słoneczny? Mam nadzieję, że tak. Dawno nic mnie tak pięknie nie zdołowało. Najgorsze są te momenty ciszy pod koniec.
Just because we don’t know doesn’t mean we won’t know. We just don’t know YET.
Darmowy link będzie otwarty jeszcze przez dzisiejszą noc, więc oglądajcie szybko. Ja też sobie obejrzę. Jeśli napisze się recenzję, która spodoba się autorowi tego monodramu (bo to w oryginale było na deskach wystawiane), można dostać zaproszenie na premierę kolejnej sztuki obu panów i wymienić z nimi uścisk dłoni tudzież buziaka. Jak sądzicie, co właśnie robię w drugim oknie?

Tyle dobrego z tych ostatnich afer, że już nawet w „Fakcie” o teatrze piszą, co prawda ze świyntym oburzeniem, ale zawsze. Teatr nagle stał się niesłychanie popularny i zaroiło się od fachowców w temacie. Modę na skandal i goliznę podobno mamy. Biedna młodzież idzie na Szekspira i cycki ją atakują. A to przecież taka nobliwa klasyka. Mówimy o tym samym Szekspirze, w którego sztukach ludzie są brutalnie mordowani przez bliskich, przebierają się za płeć przeciwną i sadzą niedwuznaczne dowcipy.
Obudzili się.
Przeczytałam dziś żarliwy artykuł, dla odmiany z prawostronnego tygodnika, wytykający współczesnemu teatrowi sianie propagandy homoseksualnej i feministycznej (Sodoma i Gomora, doprawdy – aż dziw, że autor nie wspomniał ani słowem o masonach). Oczywiście kiedyś było lepiej. Oczywiście niegdysiejsi reżyserzy wywracający kanony na lewą stronę robili to w słusznej wierze, a ci obecni robią w niesłusznej. A w ogóle jak można kopulować na scenie za pieniądze podatników. Zgnilizna i wykolejenie. To może porozmawiajmy o reklamach na ulicach i w telewizorze – z połowy z nich błyskają piersi i pośladki. Ba. Podlinkowany tytuł przypadkiem sam publikuje fotki gwiazd, którym biust wymknął się z dekoltu. Konsekwencja to wspaniała cecha.
Szczerze? Jako podatnik chodzący do teatru częściej niż raz na siedem statystycznych lat nie czuję się wzburzona, gdy widzę goły tyłek. Nawet parę penisów na scenie widziałam i ani nie gapiłam się w nie z fascynacją, ani nie odwracałam w panice wzroku. Nie rusza mnie to ani trochę – widocznie jestem zbyt zepsuta. Uważam, że w teatrze jest miejsce na wszystko i gdy czytam pojękiwania o bezczeszczeniu świątyni, mam przemożną ochotę przewrócić oczami. Jeśli nie chcę czegoś oglądać, spędzam wieczór w domu, a pięć dych zostaje mi w kieszeni. Proste.
Oburzone towarzystwo zachowuje się, jakby nie całkiem rozumiało, że nie musi im się to wszystko podobać. Mają wybór, mogą pójść na bardziej zachowawcze przedstawienie. Ja to na przykład nie lubię tartej marchewki, więc jej nie jem (co ciekawe, spożywam marchewkę w każdej innej postaci – tej jednej absolutnie nie toleruję; mówiłam przecież, że jestem dziwakiem). Ale nie prowadzę zakrojonego na skalę ogólnopolską protestu w sprawie zlikwidowania tartej marchewki.

Halny zapowiadają. Dlatego niebo nad Krakowem takie piękne. I dlatego wpadają mi do głowy wzmiankowane szatańskie pomysły (oczywiście decyzja została już podjęta).

Reklamy

6 thoughts on “Arse over tit

  1. Ja to w sumie za pieniądze podatnika (ale niebędącego mną, oczywiście, tylko takiego jakiegoś bliżej nieokreślonego podatnika) chętnie pokopulował, jakby były duże, te pieniądze, to nie tylko na scenie, ale również na pralce, czemu nie ;D

  2. No ja obejrzałem, nawet dwa razy :), i trochę lepiej zrozumiałem dlaczego tak Cię ciągnie na londyńskie przedstawienia. Wcześniej wydawało mi się, że teatr nie po polsku nie sprawdzi się, ale myliłem się. Dzięki!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s